Elara zdjęła ręcznik i przebrała się w sukienkę. Zostawiwszy kartkę na nocnym stoliku, bez wahania opuściła luksusowy apartament prezydencki.
Następnego ranka Elarę obudził dzwonek telefonu. Wciąż zaspana, zerknęła na ekran i zobaczyła, że dzwoni Alaric.
„O co chodzi, panie Kingsley?” – przeciągnęła sylaby, brzmiąc, jakby dopiero co się obudziła.
„Dlaczego wyszłaś pierwsza?” – ton Alarica brzmiał wrogo.
Elara była jednak mistrzynią w udobruchaniu go.
„Nie mogłam wczoraj zasnąć. Ponieważ tak smacznie spałeś, wyszłam, żeby ci nie przeszkadzać. Co się stało? Już za mną tęsknisz?” – zapytała ziewając.
„Przyjdź po południu do Kingsley Enterprises. Zjemy razem posiłek” – polecił Alaric.
Chichotała. „Tęsknisz za mną po tak krótkiej rozłące”.
„Przyjedź do firmy po południu, zjemy razem” – powtórzył chłodno, po czym się rozłączył.
Elara rzuciła telefon na łóżko, wstała i zaczęła wybierać ubrania i buty. Ostatecznie zdecydowała się na żółtą sukienkę i parę szpilek. Po przebraniu się nałożyła lekki makijaż, przyjrzała się sobie w lustrze i z satysfakcją pstryknęła palcami.
„Idealnie! Jesteś olśniewająca, Elaro” – powiedziała do swojego odbicia.
Elara i tak była naturalnie bardzo ładna. W zasadzie była rzadko spotykaną pięknością. Jej urokliwe oczy miały w sobie coś kuszącego, a twarz miała klasyczny, owalny kształt. W połączeniu z drobnym nosem, różanymi ustami i wysoką sylwetką, wyglądała wyjątkowo uwodzicielsko. Być może Alaric wybrał ją na żonę nie tylko dlatego, że przypominała Genevieve, ale także ze względu na jej nieskazitelny wygląd.
W końcu mężczyźni kochają piękne kobiety. Skoro miał poślubić kobietę, której nie kochał, równie dobrze mógł wybrać taką, która była ładna i posłuszna.
Z najnowszą torebką Louis Vuitton przewieszoną przez ramię, wyszła pewnym krokiem i wsiadła do swojego nowego Audi. Wyjechała z osiedla i skierowała się do Kingsley Enterprises, bez trudu znajdując drogę na parking.
Po zaparkowaniu samochodu wkroczyła do budynku, obracając kluczyki na palcu. Gdy recepcjonistka ją zauważyła, powiedziała uprzejmie: „Dzień dobry, pani Kingsley”.
„Tesso, twój makijaż wygląda dziś świetnie, a cera też wydaje się lepsza! Czy użyłaś kosmetyków, które ci poleciłam?” – zapytała Elara z uśmiechem.
Gładząc się po twarzy, Tessa odpowiedziała: „Ma pani świetne oko, pani Kingsley! Po użyciu tych produktów moja skóra stała się znacznie lepsza”. Następnie skinęła na Elarę i szepnęła: „Pani Kingsley, powinna pani uważać. Panna Whitaker znów tu jest”.
Sienna Whitaker była córką Victora Whitakera, prominentnej postaci w branży rozrywkowej. Nie tylko miała nienaganną sylwetkę, ale była też bardzo kompetentna. Odpowiadała za niedawną współpracę między rodzinami Whitaker i Kingsley. Wszyscy w firmie plotkowali, czy Sienna nie zajmie miejsca Elary jako pani Kingsley, ale tylko Elara wiedziała, że Sienna jest w stałym związku z innym mężczyzną, którego Victor nie akceptował.
Elara wciąż się uśmiechała. „To świetnie! Wieki nie jadłam z Sienną, więc to wspaniały zbieg okoliczności. Ja już pójdę!”
Pożegnawszy się machnięciem ręki, Elara dumnie i pewnie wkroczyła do prywatnej windy, niczym piękny paw.
Nacisnęła przycisk dwudziestego piętra i winda w mgnieniu oka dotarła na miejsce. Gdy Clara zobaczyła ją wychodzącą z windy, podeszła, by ją powitać i powiedziała: „Już pani jest, pani Kingsley. Pan Kingsley i panna Whitaker są w środku... Czy chce pani chwilę poczekać, zanim wejdzie?”
















