Następnego dnia, po odprawieniu Alarica do pracy, Elara pojechała do posiadłości Kingsleyów. Kamerdyner, Winston, powitał ją słowami: — Witamy z powrotem, pani Elaro. Pani Kingsley dużo o pani wspominała.
Elara wysiadła z samochodu i odpowiedziała z uśmiechem: — Co u niej słychać? Tak bardzo tęskniłam za jej kuchnią podczas tego miesięcznego wyjazdu, że aż pędem tu wróciłam.
Winston zachichotał. — Ma się dobrze. Jednak pan Kingsley i pan Alaric są tak zajęci pracą, że pani Eleanor czuje się samotna.
— Cóż, teraz, gdy tu jestem, na pewno nie będzie się nudzić.
Elara weszła do domu, stukając obcasami.
Posiadłość Kingsleyów znajdowała się na zboczu wzgórza. Była to willa o powierzchni stu tysięcy metrów kwadratowych. Jednak ród Kingsleyów nie był liczny. Eleanor miała syna, Alarica, i córkę, Seraphinę. Dzięki luksusowemu stylowi życia i świetnej pielęgnacji, Eleanor wyglądała na czterdzieści lat, mimo że miała sześćdziesiątkę na karku.
Wśród Kingsleyów tylko Seraphina była uprzedzona do Elary. Rodzice Alarica traktowali ją niezwykle dobrze, zwłaszcza Eleanor, która kochała ją jak własną córkę. Do tej pory wciąż nie miała pojęcia, że małżeństwo jej syna i Elary było jedynie kontraktem.
Osobą, z którą Elarze będzie najtrudniej się rozstać po rozwodzie, była prawdopodobnie właśnie Eleanor.
Nie była arogancka jak inne bogate kobiety. Wręcz przeciwnie — była bardzo przystępna i skromna. Rozmowa z nią była czystą przyjemnością.
— Mamo! — zawołała słodko Elara do damy siedzącej na kanapie, która miała nienaganny makijaż.
Eleanor uśmiechnęła się czule na jej widok. — Wróciłaś? Chodź, usiądź obok mnie.
Elara podeszła i zajęła miejsce obok niej. Eleanor zmierzyła ją wzrokiem od stóp do głów, po czym zapytała: — Czy ty schudłaś?
— Głodowałam, bo nie mogłam jeść twoich potraw.
Uradowana tymi słowami, Eleanor odparła: — Później przygotuję dla ciebie coś pysznego, żebyś odzyskała te stracone kilogramy.
— Jesteś najlepsza, mamo! — powiedziała słodko Elara, niczym kochająca córka.
— Dlaczego zachowujesz się jak dziecko, będąc w tym wieku? Nie uważasz, że to niesmaczne? — rozległ się irytujący kobiecy głos. Elara nie musiała podnosić głowy, by wiedzieć, do kogo należy.
— Sera, jak możesz być tak nieuprzejma? Elara to twoja bratowa! Powinnaś się przywitać, gdy ją widzisz! — skarciła ją Eleanor, marszcząc brwi.
Seraphina fuknęła pogardliwie. — Nie obchodzi mnie to! To tylko kobieta, która wyszła za Alarica dla pieniędzy.
Twarz Eleanor spoważniała. — Ani słowa więcej, bo pożałujesz.
Seraphina usiadła i zamilkła.
Wcale nie urażona, Elara uśmiechnęła się i zapytała: — Sera, słyszałam od Alarica, że byłaś na wycieczce w Solis. Kiedy wróciłaś?
Z powodu obecności matki, Seraphina nie miała wyjścia i odpowiedziała niechętnie: — Przedwczoraj. — Po chwili jej twarz rozpromieniła się, jakby przypomniała sobie coś radosnego. Zapytała złośliwie: — Elaro, wiesz, kogo spotkałam w Solis?
Elara stała się czujna, bo Seraphina zazwyczaj knuła coś niedobrego, gdy mówiła tym tonem.
— Twoją przyjaciółkę? — zapytała ostrożnie.
— Spotkałam Genevieve. Znasz ją, prawda? — zapytała podekscytowana Seraphina. — Nie, pewnie jej nie znasz. To... Alarica...
— Sera, co za bzdury opowiadasz? — przerwała jej Eleanor, gromiąc ją wzrokiem.
















