Skłamałaby, mówiąc, że nie była wzruszona. Nie były biologicznymi siostrami, ale ich bliskiej relacji nie mogłyby zastąpić żadne pieniądze.
Po późnym śniadaniu Elara została u Felicity aż do zachodu słońca, po czym wróciła do apartamentu w mieście, który dzieliła z Alaricem.
Zakładała, że Alaric wciąż bawi klientów, jednak kiedy pchnęła drzwi, światła były zapalone. Alaric siedział na kanapie, opierając kostkę na kolanie, i wyrafinowanym ruchem delikatnie obracał w dłoni kieliszek wina. Gdy weszła, posłał jej tylko słabe, obojętne spojrzenie.
Elara zareagowała szybko, przywdziewając uśmiech, którym często posługiwała się w kontaktach z mężczyzną przed nią. – Panie Kingsley, czy nie mówiłeś, że masz dziś kolację biznesową? – Pochyliła się, by zmienić buty na domowe kapcie.
– Gdzie byłaś? Dlaczego wracasz tak późno? – zapytał Alaric.
Elara skierowała się w jego stronę, opadając prosto na jego kolana. Oplatając ramionami jego szyję, ostentacyjnie go obwąchała i uśmiechnęła się szeroko. – Wróciłeś wcześnie. Tęskniłeś za mną?
Alaric objął ją w talii i odstawił kieliszek na stół, posyłając jej przenikliwe spojrzenie. – Jakaś ty dzisiaj posłuszna. Skończyły ci się pieniądze?
Elara zachichotała, choć w jej oczach wciąż odbijał się lód. – Jesteś taki hojny. Kieszonkowe, które mi dajesz, z nawiązką wystarczy na opłacenie moich zakupów przez cały rok. Jak mogłabym wydać wszystko tak szybko?
Uniósł i pogładził kciukiem jej podbródek. – Nigdy nie pozwolę ci chodzić głodnej, dopóki będziesz posłuszna.
Wtuliła się w jego objęcia, obwąchując go jak szczeniak. – Piłeś?
Chwytając jej wędrujące dłonie, odpowiedział: – Trochę.
– Na tych bankietach jest mnóstwo piękności. Dlaczego nie skorzystałeś z okazji, żeby porwać jedną z nich? – Elara oparła się o jego klatkę piersiową niczym leniwy kociak.
– A nie lepiej spędzać czas w towarzystwie takiego leniwego kociaka jak ty?
Elara zaśmiała się. – Myślę, że gdybyś zabrał mnie na bankiet, zmieniłabym się w urzekającą, perską kotkę.
– Jedyne, co musisz robić, to posłusznie siedzieć w domu.
Jej oczy natychmiast pociemniały. Ten mężczyzna nigdy nie przyznałby, że jest jego żoną. Za każdym razem, gdy miał uczestniczyć w jakimś wydarzeniu towarzyskim, kobietą u jego boku nigdy nie była ona.
Nagle wysunęła się z jego objęć, a jej ton stał się chłodny, gdy oznajmiła: – Jestem wyczerpana po całym dniu na zakupach. Pójdę wziąć prysznic i położę się spać. Dobranoc.
Nie czekając na odpowiedź, wróciła do swojego pokoju na piętrze.
Alaric pozostał sam na kanapie; na jego twarzy malował się skomplikowany wyraz, gdy patrzył, jak Elara trzaska za sobą drzwiami. Kiedy oprzytomniał i spróbował pójść za nią, drzwi były już zamknięte od wewnątrz.
Marszcząc brwi, rozkazał cichym głosem: – Otwórz drzwi!
Minęła jednak minuta bez najmniejszego ruchu po drugiej stronie. Alaric podniósł rękę i zapukał, stając się wyraźnie zirytowany. – Elara Vance, przestań się dąsać. Otwórz drzwi.
Drzwi pozostały niewzruszenie zamknięte.
















