logo

beletrystyka

Jedna noc z królewskim miliarderem

Jedna noc z królewskim miliarderem

Autor: 9901

3. Matthew
Autor: 9901
17 kwi 2025
Cofam się o krok i podziwiam kobietę leżącą przede mną. Stwierdzenie, że jest oszałamiająca, to niedopowiedzenie. Ale to jej orzechowe oczy płonące pożądaniem przykuwają moją uwagę najbardziej. Jej oliwkowa skóra jest jak aksamit. To nie jest typ kobiety, za którym przepadam, ale nie mogłem się powstrzymać. Dzisiejszy wieczór miał być tylko okazją do wypicia kilku drinków, żeby się odstresować, a potem wrócić do domu. Kiedy George zaproponował pójście do "Grzesznika", nie miałem zamiaru przyprowadzać żadnej kobiety do domu. Ale czułem do niej niewytłumaczalną siłę przyciągania. Już miałem wychodzić, kiedy ją zobaczyłem. Od razu wiedziałem, że muszę ją mieć. Z miejsca, w którym stałem, widziałem, że czuje się nieswojo, jakby nie chciała być w tym klubie nocnym. Co tylko wzbudziło moją ciekawość, dlaczego w takim razie tu przyszła. Moje oczy podążały za nią, aż dotarła do baru i tam pozostały. Wściekłem się, widząc, jak mężczyźni bez przerwy do niej podchodzą – to było dla mnie coś nowego. Nie zdawali sobie sprawy, że to ja ją pierwszy zobaczyłem i że ma być moja. Usiadłem z powrotem i obserwowałem, jak z upływem czasu staje się coraz bardziej speszona. Potem obok niej stanął mężczyzna, którego nazwała swoim byłym. Napięcie w jej ciele krzyczało o ratunek. Bez wahania wstałem i poszedłem ją uratować. Nie ma nic lepszego niż ratowanie damy w opałach. Często są wdzięczne i chętne, aby podziękować na wszelkie możliwe sposoby. Nie wiem nic o kobiecie leżącej w moim łóżku, ale czuję, że mam do niej prawo. Cieszę się, że posłuchałem George'a, kiedy powiedział, że muszę wyjść. "Daj spokój, stary, jesteś w Nowym Jorku od miesiąca. Firma nigdzie nie ucieknie. Tylko kilka drinków. Sprawię, że to będzie warte twojego czasu." "Nie mam nastroju. Chcę tylko, żeby ten cholerny dzień się skończył" - mówię George'owi, siedząc w moim biurze. "Dlaczego pozwalasz Katherine tak na siebie wpływać? Przecież odwołałeś już ślub. Nie ma o czym więcej mówić." Patrzę przez okno i widzę, jak mali wyglądają ludzie. "Łatwo ci mówić. To nie ty musisz przekonywać moją matkę przez telefon, że między mną a Katherine wszystko skończone." Będąc tym, kim jestem, i zajmując takie stanowisko, oczekuje się ode mnie, że będę żył w określony sposób. Muszę spełniać pewne oczekiwania, a to zaczyna się od Katherine. Została przygotowana na moją żonę i przyszłą członkinię dworu królewskiego. Ma wszystkie cechy, których moja matka oczekuje od kobiety, która ma zostać moją żoną. Ale Katherine nic dla mnie nie znaczy. Czy to w łóżku, czy w naszym codziennym życiu, Katherine jest nudna i roszczeniowa, a to nie są cechy, których szukam u kobiety, z którą mam spędzić resztę życia. Nie urodziłem się po to, żeby być czyimś mężem. Lubię moją wolność. Do cholery, nie pozwolę nikomu, nawet mojemu nazwisku, mi jej odebrać. "Nie musisz żenić się jutro. Słyszałeś swojego ojca. Wszystko, co musisz zrobić, to pokazać, że poważnie myślisz o przyszłości rodu Cromwellów." Nie mogę się powstrzymać od śmiechu. "Do cholery, wiem, jak poważne jest bycie Cromwellem. Tylko dlatego, że w moich żyłach płynie królewska krew, nie oznacza to, że chcę mieć cokolwiek wspólnego z dworem królewskim. Doskonale mi pasuje bycie Matthew, zwykłym człowiekiem." "Jesteś dla mnie jak brat, Matthew, i dlatego nigdy nie poprowadziłbym cię na manowce. Nie chodzi o to, czego ty chcesz. Musisz dać im spadkobiercę." Zamykam oczy i przeczesuję włosy palcami. "Nie jestem zainteresowany żeniaczką z kimkolwiek, a tym bardziej posiadaniem dziecka. Wszyscy muszą się pogodzić z tym, że to nie jest przyszłość, której dla siebie pragnę. Nie chcę rządzić cholernym krajem. Chcę żyć tak, jak mi się podoba. Jeśli chcą spadkobiercę, mogą poczekać, aż Esme wyjdzie za mąż i będzie miała dziecko." "Ona nie jest mężczyzną ani pierworodną. Co więcej, nie jest następna w kolejce do korony." "Nie ożenię się ani nie będę miał dzieci. Każdy, kto myśli inaczej, jest w błędzie" - powtarzam sfrustrowany. "Może przestańmy już o tym mówić i wyjdźmy na drinka do "Grzesznika"?" "Odwal się. Nie mam nastroju na chodzenie do klubu nocnego. Jeśli masz ochotę na drinka, możesz do mnie dołączyć w mieszkaniu." "Zaufaj mi. Tego właśnie potrzebujesz. Nocy na mieście, kilku drinków i może jednej lub dwóch kobiet w twoim łóżku." "Jednego drinka" - mówię, nie chcąc kontynuować tej bezsensownej rozmowy. "O to chodzi!" Kiedy opada z niej fala orgazmu, podchodzę do szafki nocnej i wyjmuję kilka prezerwatyw. Będę ją pieprzył na wszystkie możliwe sposoby. Zdejmując bokserki, podnoszę wzrok i widzę, że Samantha wpatruje się we mnie z otwartymi ustami. Nigdy mi się nie nudzi widok reakcji, jaką wywołuję u kobiet. Ale jej reakcja jest jak narkotyk, chcę więcej. Kiedy wpełzam do łóżka, Samantha sama z siebie podsuwa się wyżej. Cieszę się, że robi to, co chcę, bez moich rozkazów. Jej oczy są pełne pożądania i czuję pragnienie, by ją pocałować. Nie mam w zwyczaju całować kobiet, nic w tym nie jest apetyczne. Ostatnią kobietą, którą pocałowałem, była Katherine na początku naszego zalotu. Usta Samanthy są słodkie jak miód. Przyciągam ją do siebie, sprawiając, że powietrze gęstnieje od naszego pożądania. Połykam każde jęknięcie, które jej się wymyka. Przerywam pocałunek tylko na chwilę, żeby rozerwać folię prezerwatywy, założyć ją i ustawić się. Nasze oczy się spotykają i czekam, żeby zobaczyć, czy nadal chce, żebym kontynuował. Głód i ogień w jej oczach mówią mi wszystko, co muszę wiedzieć. Ona chce tego tak samo jak ja. Zaczynam w nią wsuwać się, czując, jak jest ciasna i wąska. "Do cholery" - warczę. Czuję, jak pot zbiera się na moich plecach. Kontynuuję, aż ją wypełnię. "Och, kurwa" - jęczy. Daję jej chwilę, żeby nacieszyła się moją pełnią w sobie. Została stworzona dla mnie. Jej smukłe ciało dopasowuje się do bestii między moimi nogami. Wpatrujemy się w siebie, gdy zaczyna się ocierać. Powoli wsuwam się i wysuwam. Zaczyna przyspieszać, dając jasno do zrozumienia, że chce więcej. Jej głód jest wyczuwalny. Nie trwa to długo, zanim się napina, sprawiając, że ściany, które mnie obejmują, zaciskają się. "To jest zajebiste" - ledwo mówi. Kolejna minuta i eksploduje. Jej ciało trzęsie się niekontrolowanie. Jak to możliwe, że ta kobieta jest czyjąś przeszłością? Daję jej kilka sekund, zanim zacznę od nowa, ale tym razem popycham bez litości. Jej satysfakcja rozpala moją potrzebę ponownego doprowadzenia jej na skraj. Nie trwa długo, zanim moje pożądanie względem niej sprawi, że ja również przekraczam granicę. Dyszymy, gdy się przewracam. Kiedy mój oddech się wyrównuje, wstaję z łóżka i idę do łazienki, żeby się umyć. Wracam do sypialni, gdzie siedzi Samantha. "Chcesz wodę butelkowaną?" - pytam. "Tak, proszę." Podchodzę do miejsca, gdzie trzymam kilka butelek wody. Otwieram butelkę i podaję jej. Bierze ją i pije, nie spuszczając ze mnie wzroku. "Kim jesteś i gdzie się ukrywałaś?" - pytam, odbierając od niej butelkę i dopijając ją. "Zwykłą kobietą, która próbuje nacieszyć się chwilą wytchnienia od swojego życia." "Rozumiem. Jak masz na imię, Samantha?" Jedna noc z nią nie wystarczy, to jasne. "Po prostu Samantha. Zostawmy to tak. Nie ma potrzeby komplikować doskonałej nocy. Może odłożysz pustą butelkę po wodzie i wrócimy do zabawy?" Odkładam butelkę i wchodzę do łóżka. Być może George miał rację. Tego właśnie potrzebuję, nocy bez komplikacji. Nocy, w której będę się dobrze bawił i zapomnę o moich problemach. Dziś wieczorem będę myślał o kobiecie w moim łóżku i zapomnę o moich obowiązkach jako Cromwell. "Czytasz w moich myślach" - mówię jej. "Mam nadzieję, że nie jesteś zmęczony. Jestem gotowa na drugą rundę" - mówi z uśmiechem. Nic nie dodaję. Zamiast tego pochylam się nad nią i całuję. Jest tylko jeden plan na resztę nocy, zamierzam zawładnąć każdym jej calem. Ona ma ten sam plan, bo przyciąga mnie bliżej siebie. Czuję, jak jej paznokcie wbijają się w moje plecy. To daje mi dreszcz, którego nie czułem od dawna. Poczucie Samanthy pode mną, z jej paznokciami rozrywającymi moją skórę, sprawia, że czuję, że żyję. Przerywam pocałunek i zaczynam schodzić w dół. Z jej skóry unosi się słodki waniliowy zapach. Nie znalazłem jeszcze na jej ciele żadnej skazy. Trudno nie porównywać kobiety pode mną do Katherine. Podczas gdy Katherine bardzo się starała, żeby być seksowną i zaspokajać moje potrzeby seksualne, kobieta pode mną robi to bez wysiłku. Gdyby istniała idealna kobieta, to Samantha nią jest. Nie wierzę, żeby wiedziała, jaki ma na mnie wpływ. Sypialnia zaczyna wypełniać się jej jękami, a powietrze mieszaniną jej waniliowego zapachu i jej seksu. To sprawia, że cholernie chcę więcej. Całuję ją w mostek i ona zaciska dłonie na prześcieradłach. Jej ciało wygina się w moją stronę, szukając więcej. Zanim dotrę blisko jej łechtaczki, dyszy. Nie mogę się powstrzymać i patrzę na nią. Jej oczy są zamknięte, a klatka piersiowa szybko unosi się i opada. Wstaję z łóżka, skłaniając ją do otwarcia oczu i spojrzenia na mnie. "Nie martw się, laleczko. Muszę się wygodnie ułożyć przed tym, co nadchodzi." Uklękam i przyciągam ją do krawędzi, tak że jej tyłek ledwo spoczywa na łóżku. Rozsuwam jej szeroko nogi i delikatnie gryzę jej wewnętrzną stronę uda. Nagradza mnie okrzykiem rozkoszy. Lśni, będąc w pełni gotowa na mnie. Całuję ją, aż zatrzymuję się na jej łechtaczce. Liżę kilka razy, smakując jej słodki nektar. Zakrywam ją i ssę, skłaniając ją do objęcia mojej głowy między nogami. Nie mogę się powstrzymać od cichego śmiechu. Jej pożądanie jest równie silne jak moje. Samantha jest dokładnie tym, czego nie szukałem, ale czego desperacko pragnę. Wykorzystam każdą sekundę. "Dojdź dla mnie, laleczko" - rozkazuję, kiedy wiem, że jest gotowa, żeby przekroczyć granicę. Do cholery, ta kobieta nie ułatwi mi po prostu pozwolenia jej opuścić moją sypialnię, kiedy z nią skończę. ∞ Włącza się mój alarm. Szybko siadam, nie chcąc budzić Samanthy, ale to bezcelowe. Nie leży obok mnie. Podchodzę do komody i biorę komórkę, żeby wyłączyć alarm. Sprawdzam obie łazienki w mojej sypialni, ale jej tam nie ma. Na wpół śpiący wracam do sypialni i rozglądam się. Wtedy zdaję sobie sprawę, że nie ma tu jej rzeczy. "Gdzie poszłaś, Samantha?" - pytam nikogo. Po chwili zauważam kartkę na mojej szafce nocnej. Podchodzę i biorę ją. Dziękuję za wczorajszą noc. Właśnie tego potrzebowałam. - Samantha Nie wiem, co mam myśleć o kobiecie, która wchodzi do mojego łóżka i wychodzi bez słowa. To ja jestem tym, który wychodzi. Być może to i lepiej. Ale dlaczego czuję potrzebę dowiedzenia się, kim jest Samantha i jak mogę ją znowu zobaczyć?

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

3. Matthew – Jedna noc z królewskim miliarderem | Czytaj powieści online na beletrystyka