Minął tydzień, odkąd przyjechała Esme. W moim mieszkaniu panuje mały chaos, biorąc pod uwagę, że Esme nie lubi Katherine, a Katherine wciąż przedłuża swój pobyt. Nieważne, ile razy jej to powiem, ona wciąż tu zostaje, wykorzystując Esme jako wymówkę.
– Jesteś rozpuszczonym bachorem – słyszę, jak mówi Katherine, gdy schodzę po schodach w moim mieszkaniu.
– Nie nazywaj mnie tak – głos Esme drży, z
















