Evelina
Pokój socjalny był, dzięki Bogu, pusty. Moje ręce lekko drżały, gdy przygotowywałam jego kawę, przez co kilka kropel wylało się na blat. Przynajmniej nikt nie widział mojej niezdarności.
Ostrożnie niosłam parujący kubek, idąc w stronę jego gabinetu i biorąc głębokie oddechy, by się uspokoić. Krótkie puknięcie, a potem pchnęłam drzwi.
Weszłam do środka, a moje obcasy cicho stukały o parkiet
















