Evelina
Jego dłonie były wszędzie, błądziły po moim ciele, jakby do niego należało. I kurwa, może należało. Przynajmniej na razie.
Odsunął się, a w jego oczach błysnął ten znajomy głód. — Do łóżka. Już.
Zanim zdążyłam wypowiedzieć choć słowo, Alaric podniósł mnie, jakbym nic nie ważyła. Moje ramiona instynktownie oplotły jego szyję, nasze twarze dzieliły centymetry. Jego wzrok płonął, a głód w nim
















