Evelina
Brnęłam słabo oświetloną ulicą w stronę mojego mieszkania, a stukot moich obcasów odbijał się od betonu. Stopy mnie bolały, ale ból fizyczny był niczym w porównaniu z emocjonalnym wyczerpaniem, które mnie przytłaczało.
Wyciągnęłam telefon i wybrałam numer Phoebe.
– Eve, gdzieś ty była? – Głos Phoebe wystrzelił z głośnika. – Cały dzień próbuję się do ciebie dodzwonić!
– Tak, co do tego... –
















