Evelina
Weszłam głębiej do apartamentu, a moje kroki były niemal niesłyszalne na grubym dywanie. Szmer głosów stawał się coraz wyraźniejszy, gdy okrążyłam róg prowadzący do salonu. Zobaczyłam Alarica siedzącego w swojej zwyczajowej, władczej pozie w fotelu; emanował aurą autorytetu, której nie sposób było zignorować.
Isadora wyylegiwała się na kanapie, jakby należała do niej. Jej idealnie ułożone
















