Alaric
Cofnąłem się o krok od Eveliny; jej nogi wciąż zwisały z kuchennego blatu, a jedwabny szlafrok ledwo zakrywał to, co tak dokładnie badałem zeszłej nocy. Widok jej w tym stanie – rozczochranej i naznaczonej moją uwagą – wystawiał moją samokontrolę na ciężką próbę.
— Ric! Gdzie się podziewasz, stary? — Głos Juliana zagrzmiał w głośniku.
Przeczesałem palcami włosy, podchodząc w stronę salonu.
















