Alaric
Gid mrużył oczy, patrząc na nagranie. — To może być ktokolwiek. Może przyjaciel?
Barrett parsknął. — Przyjaciel? Proszę cię. Pracuję w ochronie w Vegas wystarczająco długo, żeby wiedzieć, co jest grane. To klasyczny jednorazowy numer. — Przełączał kolejne ujęcia z kamer. — Wy, bogacze, przyjeżdżacie tutaj myśląc, że jesteście dyskretni, ale uwierzcie mi – my widzimy wszystko. Spacer wstydu
















