Evelina
Prywatny lot powrotny do Nowego Jorku minął jak we mgle, pośród szampana i błądzących dłoni Alarica.
Opadłam na moją miękką kanapę, wreszcie w domu po tej szalonej wyprawie do Vegas. Moje ciało wciąż mrowiło od dotyku Alarica, a ja nie mogłam zetrzeć z twarzy głupkowatego uśmiechu.
"Weź się w garść, Evelino" – wymamrotałam, ale moje odbicie w lustrze tylko uśmiechnęło się do mnie kpiąco.
Z
















