Evelina
Mocniej zacisnęłam palce na kubku z kawą, aż kłykcie mi pobielały. Szepty stawały się głośniejsze, coraz bardziej zjadliwe.
– Spójrzcie na nią, udaje taką wielką panią w tej bluzce od Chanela – do moich uszu dobiegł nosowy głos jakiejś kobiety przechodzącej przez kafeterię. – Pewnie wygrzebała ją ze śmietnika za Bergdorfem.
– To na pewno podróbka – zawtórowała jej druga. – Nie ma mowy, żeb
















