Obie były w mieszkaniu Molly. Abigail siedziała na kanapie w salonie, a Molly obok niej. Ramię Molly obejmowało Abigail, której głowa spoczywała na ramieniu przyjaciółki.
– Jestem taką kretynką, Molly. Jak mogłam odwalić taki szajs?
– Daj spokój, kochana. Przestań się obwiniać. Nic z tego nie jest twoją winą.
– Nie. Poważnie. Byłam tak głupia, że poszłam do niego i… – Głowa Abigail opadła w dłonie
















