Zapukała do drzwi swojego mieszkania. Otworzył je w mgnieniu oka Henry.
– Stałeś tam czekając na mnie, Henry? Ha, ha. – Rzuciła się na niego, zarzucając mu ramiona na szyję, przez co zesztywniał.
Pochylił się, wąchając lekko jej usta, a potem jego oczy się rozszerzyły.
– Jesteś pijana?
Ale zamiast odpowiedzieć, śmiała się dalej, opierając głowę na jego klatce piersiowej.
– Taa. Chciałam się tylko dobrze bawić.
Mówiła bełkotliwie. Owijając ramię wokół jej talii, pomógł jej dojść do sypialni. Sadzając ją na łóżku, uklęknął na podłodze, by zdjąć jej sandały.
– Zabrali wszystko, Henry – powiedziała szeptem, nadymając usta w podkówkę. Hunter uniósł wzrok i spojrzał w jej wypełnione łzami oczy.
– Zabierają to jedno po drugim. – Pochyliła się bliżej niego i musnęła palcami jego włosy. – Powinieneś też do nich iść, Henry. Ja nie mam nic. – Samotna łza wymknęła się z jej oka. Otworzyła dłonie przed jego oczami. – Widzisz? Nic. Nie mam czym cię nakarmić. – Po czym znów zaczęła śmiać się jak szalona.
Hunter nie wiedział, co powiedzieć. Dziś rano, jedząc śniadanie, nawet przez sekundę nie pomyślał, czy ona cokolwiek jadła. Przez większość czasu widział ją żującą gumę, a teraz zrozumiał powód. Biedna dziewczyna próbowała zapanować nad napadami głodu.
Od momentu ich spotkania prawie z nią nie rozmawiał. To ona mówiła za dwoje.
Chciał najpierw zmienić jej sukienkę, ale ciągle odtrącała jego rękę. Poddał się i otulił ją w łóżku. Mamrotała coś przez sen, podczas gdy on przyglądał się uważnie jej twarzy.
Bardzo delikatnie odgarnął kosmyk włosów z jej czoła.
– Wszystko będzie dobrze. Rzeczy wkrótce się zmienią. – Nie mogła usłyszeć jego szeptu, bo spała już mocno, kurczowo ściskając jego dłoń.
– Obiecuję, maleńka. – Pod wpływem impulsu pochylił się i bardzo lekko pocałował kącik jej ust.
Jego brwi ściągnęły się nieco, gdy oblizał wargi, by poczuć smak. Czy ona smakowała jak… Jak?
Nie mógł sobie przypomnieć, ale smak był znajomy. Pochylił się znowu i ponownie delikatnie ją pocałował. Wyraz jego twarzy był nieodgadniony. Jego wzrok padł na delikatną dłoń trzymającą jego silną rękę. Biorąc głęboki oddech, położył głowę na poduszce.
– Słodka – szepnął. – Smakujesz jak cukier.
***
Kiedy otworzyła oczy, wpatrywała się w sufit. Niewiele pamiętała, poza tym, że była zraniona i się upiła. Ktoś się zlitował i pomógł jej złapać taksówkę.
Ale nie pamiętała nic po tym. Odwróciła głowę, a potem usiadła prosto. Sięgnęła po telefon, który wskazywał jedenastą rano.
Szlag! O Boże! Przegapiła rozmowę o dziewiątej. Jej sukienka wyglądała na wygniecioną i poplamioną. O rany! O rany! Co ona narobiła?
– Boże! – Spróbowała usiąść i pobiegła do łazienki, trzymając się za głowę, która wydawała się ciężka. W chwili, gdy wpadła do środka, zastała Henry'ego wychodzącego spod prysznica.
Jej oczy rozszerzyły się ze wstydu.
– Yyy. Ja… Nie wiedziałam, że… To znaczy zapomniałam, że ty… tam jesteś. Ja… – Plątała się w słowach, podczas gdy on zbliżał się do niej. Pachniał bosko. Zdała sobie sprawę z sytuacji i próbowała się wycofać, co skończyło się wpadnięciem na ścianę.
Przełknęła ślinę, starając się ze wszystkich sił unikać patrzenia w dół, co oznaczało patrzenie mu w oczy. Pragnienie zamienienia się w owada i wpełznięcia w kąt przybrało na sile.
Jego twarz wciąż była poważna, ale jego oczy... Po raz pierwszy widziała iskierki rozbawienia tańczące w tych błękitnych tęczówkach. Jej serce przyspieszyło, gdy zdała sobie sprawę, że pochyla się w jej stronę. Jego dłonie oparły się o ścianę po obu jej stronach, zamykając jej ciało między nim a murem.
Czy on zamierza ją pocałować? Jakie to będzie uczucie? Jej głowa, która pulsowała przed wejściem do łazienki, teraz się uspokoiła.
Taki magiczny wpływ! Och!
Jego twarz była tak blisko, że czuła na twarzy jego miętowy oddech. Zdała sobie sprawę, że on również wpatruje się w jej oczy.
Jej dłonie poczuły nagłą chęć dotknięcia mięśni na jego ciele, jego płaskiego brzucha.
Z jakiegoś powodu zaczęło jej brakować tchu, a gdy jego twarz zaczęła się zbliżać, zamknęła oczy, czekając, aż jego usta wylądują na niej. Czuła bijące od niego gorąco.
Czekała… i czekała tak długo. Dlaczego to trwa wieki, do cholery?
Ale wtedy nagle, znikąd, złożył szybki pocałunek na czubku jej nosa, po czym wziął ręcznik z haczyka za nią.
– Chciałem tylko ręcznik, słodka. A poza tym, pamiętasz? Jestem gejem. – Jej oczy otworzyły się gwałtownie.
– Co? – Stała tam jak wryta, gdy usłyszała jego cichy śmiech. Wyszedł z łazienki, obwiązując się ręcznikiem.
Kiedy drzwi się zamknęły, stała tam, próbując zaczerpnąć tlenu. Ten mężczyzna był bardzo zdolny do tego, by zaparło jej dech w piersiach. Odwróciła się i jej wzrok padł na jej odbicie w lustrze. Kobieta w lustrze wyglądała na taką zdezorganizowaną, z opuchniętymi oczami i zaczerwienioną twarzą.
Po prysznicu ubrała się i wyszła. Był tam, ubrany tylko w dżinsy. Unikała patrzenia na ten piękny sześciopak i pomknęła do kuchni. Musiała przygotować dla niego śniadanie.
W kilka minut przygotowała dla niego naleśniki i dwa kubki parującej kawy. Przygotowując to, sama schrupała dwa herbatniki pszenne, a potem wrzuciła gumę do żucia. W tej chwili kawa jej wystarczała.
Musiała sprawdzić, ile zostało jedzenia i jak zrobić zakupy przy napiętym budżecie. Stawiała wszystko na małym stole, gdy Hunter wszedł do pokoju.
Cholera. Dlaczego on wciąż był bez koszulki, człowieku?
Podszedł i usiadł cicho, ale z jakiegoś powodu czuła na sobie jego wzrok.
– Dzień dobry. Dziś jesteś bez laptopa – zauważyła, ale nie otrzymała żadnej odpowiedzi.
Postawiła przed nim talerz z kubkiem kawy i miała właśnie upić łyk ze swojego, gdy duża dłoń zbliżyła się do jej twarzy z kawałkiem naleśnika zanurzonym w gęstym syropie, nabitym na widelec.
Nie rozumiejąc, spojrzała na niego, ale on tylko skinął głową, milcząco prosząc, by go zjadła. Jej usta już się poruszały z powodu gumy. Zbliżył drugą dłoń do jej twarzy.
– Wypluj gumę.
– Nie, Henry. – Posłała mu drżący uśmiech. – Właśnie jadłam śniadanie w kuchni i jestem pełna. Poza tym…
– Wypluj gumę i jedz to, słodka. Potrzebujesz tego. – Było coś, co zmieniło się przez noc. Nazwał ją „słodką” dwa razy.
Nie wiedziała, co robiła zeszłej nocy. Miała nadzieję, że to nie było nic nieprzyzwoitego.
– Przepraszam za wczorajszą noc. Mam nadzieję, że nie próbowałam zrobić czegoś obraźliwego.
– Nic nie zrobiłaś. To ja byłem tym, który… – wymamrotał pod nosem. – Zostawmy to.
Nie rozumiała, co próbował powiedzieć.
– Dalej. Jedz. – O rany! Dlaczego poczuła wilgoć w oczach? Mrugając, by powstrzymać łzy, otworzyła usta i wzięła kęs po wyjęciu gumy.
Następnie podzielił posiłek na dwie połowy i wcisnął jej widelec do ręki.
– Masz. To dla ciebie. – Po tych słowach zaczął jeść swoją porcję.
Zamiast jeść, wpatrywała się w niego.
– Jedz – rozkazał ponownie, nie podnosząc wzroku. Wzdychając ciężko, zaczęła jeść ze swojego talerza.
Nie wiedziała, dlaczego oferował jej jedzenie. Czy domyślił się jej sytuacji finansowej?
– Dlaczego dajesz mi jedzenie?
– Ty też oferujesz mi posiłki. Więc przestań o tym myśleć. A tak przy okazji, masz dzisiaj jakieś rozmowy kwalifikacyjne?
Pokręciła głową. Jaki był sens mówienia mu, że jedną już przegapiła? Nie zrozumie. Prawda? Była tak zajęta myśleniem, że nie usłyszała dzwonka do drzwi.
– To chyba do ciebie.
– Hmm? – Rzuciła mu pytające spojrzenie.
– Ktoś jest pod drzwiami. To musi być do ciebie.
– Och. – Wstała szybko i podeszła do drzwi, nie wiedząc, kto to może być. Molly tu nie było, a ona nie miała życia towarzyskiego.
To był kurier. Marszcząc brwi, odebrała przesyłkę i weszła do środka.
– Co to jest? – zapytał Henry, ale ona tylko wzruszyła ramionami w zakłopotaniu. Wydrukowana koperta miała logo grupy Levisay.
Co to może być? Wczoraj odesłali mnie z kwitkiem i zatrudnili Chloe.
Otworzyła ją i zaczęła czytać.
Droga Panno Abigail Mason,
Przeanalizowaliśmy Pani CV i uznaliśmy, że posiada Pani zbyt wysokie kwalifikacje na stanowisko, o które się Pani ubiegała. Dlatego chcemy zaoferować Pani stanowisko głównego menedżera do spraw naszego programu wsparcia na szczeblu stanowym.
Grupa Levisay zapewni Pani hojne wynagrodzenie wraz z benefitami, które obejmują zakwaterowanie w hotelu grupy Levisay oraz samochód z szoferem.
Firma pokryje również Pani wydatki medyczne i ubezpieczeniowe.
W celu dalszych ustaleń prosimy o przybycie do naszego biura i spotkanie z wiceprezesem Ethanem Hanksem.
Czekamy na Pani pozytywną odpowiedź.
Z poważaniem,
Grupa Levisay
W chwili, gdy to przeczytała, wciągnęła gwałtownie powietrze.
– Co to jest? – Na twarzy Henry'ego malował się nieodgadniony wyraz. Abigail odwróciła się do niego i wybuchnęła śmiechem.
– Och! O Boże! – Śmiała się jak szalona. Objęła go, wspięła się na palce i pocałowała w policzek.
– Nie mogę w to uwierzyć! – Była tak podekscytowana, że nie zauważyła, iż zastygł na chwilę. – Firma Levisay, gdzie wczoraj miałam dostać pracę. Wygląda na to, że… moje modlitwy zostały wysłuchane.
Przytuliła go i zaczęła płakać, mocząc mu koszulę łzami. Przytrzymał ją za ramiona i lekko odsunął. Ocierając jej łzy kciukiem, zobaczyła, jak uśmiecha się po raz pierwszy, i o rany! To było cholernie seksowne.
– Cóż. Chyba gratulacje.
















