Weszła do windy we wspaniałym gmachu Levisay International. Pierwsze piętnaście pięter zajmował hotel, natomiast piętra od szesnastego do dwudziestego służyły jako przestrzeń biurowa.
Gdy tylko drzwi windy rozsunęły się na dwudziestym piętrze, czekała tam na nią kobieta z przyjemnym uśmiechem.
– Abigail Mason? – Ruszyła w stronę Abigail, wyciągając rękę na powitanie, gdy tylko ta skinęła głową. Abigail nie mogła się doczekać, by podzielić się nowinami z Molly.
Przez całą noc śniła o zakwaterowaniu, o jedzeniu, które będzie mogła postawić na stole, o ubraniach, które kupi i będzie nosić.
Ta sama ołówkowa spódnica nadawała się już tylko do kosza. Kostium, który miała na sobie dzisiaj, zorganizował Henry. Nalegał, by go włożyła, zapewniając, że odda mu pieniądze później, gdy już dostanie pracę.
Ten zdystansowany mężczyzna, który zdawał się nie wiedzieć, jak się uśmiechać, śmiać, czy nawet prowadzić rozmowę, okazał się tak troskliwy.
– Tutaj. Tędy proszę. – Głos kobiety przeciął jej myśli. Otworzyła drzwi z tabliczką: Ethan Hanks (Wiceprezes).
Weszła do biura i była pod wrażeniem wystroju w kolorze oceanicznego błękitu. Za biurkiem siedział mężczyzna, który natychmiast wstał, widząc, że wchodzi.
– Abigail Mason? Jestem Ethan Hanks. Miło mi cię poznać. – Abigail była zaskoczona, widząc młodego mężczyznę o tak czarującej powierzchowności.
Spodziewała się kogoś starszego, z przynajmniej kilkoma pasmami siwizny na skroniach. On zaś wyglądał na dwadzieścia kilka lat.
– Witaj, Ethanie. – Abigail posłała mu swój najpiękniejszy uśmiech, odwzajemniając uścisk dłoni. Choć uznała za nieco dziwne, że wiceprezes wstał z miejsca tylko po to, by się z nią przywitać.
– Więc, Abigail. Po przejrzeniu twojego CV, jakoś tak… nie mogliśmy się zmusić, by zatrudnić cię na poprzednie stanowisko. Ale zapewniam cię, na tym stanowisku praca z nami sprawi ci przyjemność. Potrzebujemy kogoś, kto jest ambitny i poradzi sobie z naszymi nadchodzącymi kawiarniami, gdzie będziemy zatrudniać menedżerki i kelnerki.
Krótko mówiąc: wyłącznie żeński personel. To będzie nasze oczko w głowie i chcemy dla tego projektu wszystkiego, co najlepsze.
Serce Abigail łomotało z ekscytacji. Nie mogła się doczekać rozpoczęcia pracy.
Przesunął w jej stronę teczkę. – Oto umowa. Proszę zapoznać się ze wszystkimi zasadami, panno Mason. Wszystko jest tam napisane czarno na białym. Ale powiem pani jedną rzecz. Ostatni warunek stanowi, że jeśli planuje pani odejść od nas przed upływem dwóch lat, będzie pani musiała zapłacić nam dwa miliardy dolarów albo trafi pani do więzienia.
Serce Abigail zamarło. Ethan Hanks kontynuował: – Wkładamy tyle wysiłku w ułatwienie życia naszemu personelowi, że nie wyobrażamy sobie, by nasze finanse i energia poszły na marne. Dlatego będziemy potrzebować pewnego rodzaju gwarancji lub zabezpieczenia.
Otworzyła teczkę, nie komentując, więc usłyszała go ponownie: – Dla własnego komfortu może pani skonsultować się z dowolnym prawnikiem. Ale jesteśmy dość popularni na rynku i nigdy nie łamiemy danego słowa. Szacunek do samych siebie naszych pracowników ma dla nas znaczenie.
Abigail nie musiała z nikim rozmawiać. Słyszała o nich wiele, zarówno od klientów, jak i od ich pracowników.
Kilka miesięcy temu była zainteresowana pracą dla nich ze względu na wysokie pensje, jakie oferowali, ale Kyle był temu przeciwny i nie dostała tej szansy.
Dzięki tej pracy będzie stabilna finansowo. Bardziej stabilna niż Kyle i Chloe razem wzięci. Będzie ją stać na wytoczenie im procesu, by odzyskać swoje mieszkanie i warsztat.
Nigdy nie pozwolili jej zabrać rzeczy z mieszkania ani mebli z prywatnej pracowni.
Miała u swego boku przystojnego faceta. Teraz chciała sprawdzić głębokość wody.
– Wchodzę w to, panie Hanks. – Podjęła decyzję, ale dlaczego miała wrażenie, jakby Ethan Hanks odetchnął z ulgą?
Och! Musiało jej się wydawać.
Bez wahania podpisała umowę. Ethan zabrał teczkę, wstał z fotela, obszedł biurko i znów wyciągnął do niej rękę. – Gratuluję, panno Mason. Witamy na pokładzie.
– Mam nadzieję, panie Hanks, że okażę się godna pana oceny.
– Proszę, mów mi Ethan.
– W takim razie – jej twarz nagle pojaśniała – mów mi Abigail.
– Miło cię poznać, Abigail.
– Ciebie również, Ethanie.
Ethan wezwał swoją asystentkę, panią Amandę, i poprosił ją, by oprowadziła Abigail po biurze. Miała zacząć pracę po weekendzie.
W chwili, gdy wyszła z biura z Amandą, Ethan rzucił się do telefonu i wybrał numer. – Hunter. Niemożliwe stało się faktem. Podpisała kontrakt. A teraz nie zapomnij. Jesteś mi winien to, o co prosiłem.
Po drugiej stronie zapadła cisza, po czym z głośnika dobiegł jego niski głos: – Wiem. Nie martw się. – Miał się rozłączyć, gdy Ethan odezwał się ponownie.
– I och, Hunter?
– Co znowu?
– Jest piękna, stary.
Znowu zapadła cisza, a potem Ethan usłyszał syczący dźwięk, który go rozbawił. – Lepiej trzymaj się od niej z daleka, koleś.
***
Kiedy dotarła do domu, była w doskonałym nastroju i mocno go przytuliła. – Och, Henry. To wymaga kolacji i toastu. Zabieram cię gdzieś dzisiaj wieczorem. Nie uwierzysz w to.
Hunter miał na ustach lekki uśmiech. Otworzyła usta, by powiedzieć więcej, gdy jej telefon zaczął dzwonić. Zobaczyła identyfikator dzwoniącego i wyszczerzyła zęby. – To moja przyjaciółka.
Została w salonie, a Hunter udał się do sypialni, dając jej nieco prywatności.
– Och, Molly. O rany. Tak się cieszę, że cię słyszę. Ale najpierw powiedz mi o Angeli. Jak ona się czuje?
– Mama ma się dobrze. To był łagodny zawał. Wypisują ją dziś wieczorem, ale ja będę tam dopiero jutro. Bo wiesz? Zobowiązania!
– Tak. Rozumiem, Molly.
– Co chciałaś mi powiedzieć, Abi? Wyduś to! Proszę, powiedz mi, że Kyle i Chloe popełnili samobójstwo.
– Och. – Abigail zaśmiała się, przewracając oczami. – Daj spokój, Moll. – Potem rozejrzała się i szepnęła do słuchawki: – Dostałam świetną pracę w Levisay International. Zatrudnili mnie jako kierowniczkę stanową do ich nadchodzącego projektu.
– Co? Woah, Abi. To spełnienie marzeń. Zawsze chciałaś z nimi pracować.
– Tak. Dają mi zakwaterowanie, samochód z szoferem, wysoką pensję…
– Tak się cieszę twoim szczęściem, Abigail. – Abigail czuła, że jej przyjaciółka jest bliska płaczu. Sama też wzruszyła się podczas rozmowy.
– To dzięki tobie, Molly. Podniosłaś mnie na duchu i zorganizowałaś pana młodego w tak krótkim czasie. Miałaś rację, mówiąc, że jest niesamowicie gorący. Ale och. Jaka szkoda, że jest gejem. I…
– Abi! – Nie zdążyła dokończyć, gdy usłyszała zaalarmowany głos Molly: – O czym ty mówisz?
– Mówię o Henrym, głuptasie. Tym, który miał się ze mną spotkać w Sasha’s Diner…
– O. MÓJ. BOŻE! Abi, gdzie ty jesteś?
– Dlaczego? Ja… jestem… w swoim mieszkaniu, naturalnie. – Abi próbowała to obrócić w żart.
– Skarbie. Uciekaj. Wynoś się z tego miejsca, TERAZ!
– Co masz na myśli? I dlaczego brzmisz na taką wściekłą?
– Nie jestem wściekła, głuptasie. Jestem zaniepokojona. Henry to przyjaciel mojego przyjaciela i miał wypadek tego ranka, kiedy miał się z tobą spotkać. Dowiedziałam się o tym z opóźnieniem.
– Molly. Jak to możliwe? To może być też drobny wypadek i…
– Nie bądź głupia, Abi. Został ranny i trafił do szpitala. Wciąż jest w śpiączce.
Panika zaczęła wypełniać jej zmysły. Patrzyła teraz w stronę drzwi sypialni w stanie przerażenia. – M… Molly!
– Skarbie. Nie martw się. Uspokój się. Okej? Po prostu wyjdź i uciekaj. On nie jest Henrym. To ktoś inny. – Molly wciąż mówiła, ale Abigail stała tam, a jej ciało drętwiało.
Telefon upadł na podłogę.
Henry nigdy tam nie dotarł. A ona poślubiła nieznajomego, który z nią mieszkał i zajadał się posiłkami, które dla niego przyrządzała.
Ten skurwysyn!
















