Geena zachichotała, gdy wychodził z kuchni, trzymając Abigail za rękę i kierując się na podwórko.
Gdy tam dotarli, Hunter wziął ją w ramiona i mocno przytrzymał, ale ona cofnęła się, kręcąc głową z kpiącym uśmiechem. – Nie ma potrzeby tych pozorów, Hunter. Nikogo tu nie ma.
– Abigail... – próbował z nią porozmawiać, ale uniosła rękę.
– Te udawane zaręczyny to...
– Przestań, Abigail – powiedział ni
















