– Harris wyjeżdża dziś wieczorem. Podzieliłeś jego obowiązki między innych? – Głos Ethana dobiegł z głośnika.
– Nie do końca. Rozmawiałem z Abigail i zgodziła się nam pomóc. – Hunter wciąż był w biurze. Wyraz twarzy Abigail był nieodgadniony, ale on nadal czuł się winny.
– Hunter! – zawołał go głośno Ethan.
– Tak? – Hunter wziął głęboki oddech.
– O co chodzi? Słuchasz mnie w ogóle?
– Chyba… tak. –
















