Camilla, młoda striptizerka omega, walcząca o przetrwanie, nieustannie spotyka się z odrzuceniem i upokorzeniem ze strony swojej watahy. W dniu swoich osiemnastych urodzin, podczas przyjęcia u Alfy, zostaje publicznie upokorzona, gdy ten uświadamia sobie, że są przeznaczeni sobie, ale odrzuca ją na oczach wszystkich. Zrozpaczona i upokorzona Camilla ucieka do lasu i zostaje uratowana przez watahę wilków, z których jeden jest jej drugą szansą na miłość, osławiony Alfa Ryker. Gdy poznaje Rykera i jego watahę, odkrywa, że ich brutalna reputacja to jedynie pogłoski. Wszystko idzie dobrze, dopóki nie uświadamia sobie, że jest osią proroctwa. Jej żądny władzy były partner również się o tym dowiaduje i postanawia odzyskać ją dla siebie. Dwóch Alf, Jedna przepowiednia, Jedna zagubiona księżniczka Co może pójść nie tak?

Pierwszy Rozdział

Zawsze myślałam, że osiemnastka będzie monumentalnym punktem zwrotnym w moim życiu. Myślałam, że obudzę się i wreszcie dostanę swojego wilka, jak wszyscy inni. Ale kiedy obudziłam się dziś rano, wszystko wydawało się takie samo. Jako striptizerka, i tak mają wystarczająco dużo powodów, by mną gardzić, ale jako cherlak, jestem zmorą ich istnienia, najgorszą rzeczą, jaka mogła się przytrafić wilkołakowi. Było już późno, więc pospieszyłam do klubu, w którym zwykle pracuję. Znajduje się na drugim końcu miasta. To bar tylko dla wilkołaków, ale od czasu do czasu trafi się jakiś człowiek. Krzyczy pieniędzmi i wyrafinowaniem, a większość ludzi, którzy tu przychodzą, to wilki wyższego szczebla, zmęczone pracą i chcące się zrelaksować, patrząc, jak kobieta tańczy im na kolanach. Miałam szczęście, że w ogóle dostałam tu pracę; nie zatrudniliby omegi takiej jak ja, ale właściciel – Rick – bardzo mnie polubił. Powiedział, że mam ciało striptizerki; szczupłą talię, jędrne piersi i okrągłą pupę. Zatrudnił mnie od ręki, pod jedynym warunkiem, że dziewięćdziesiąt procent moich zysków wróci do niego. "Ktoś osobiście poprosił cię o prywatny taniec" - powiedział, siadając obok mnie. "To impreza z kilkoma dzieciakami i chcą, żebyś zatańczyła". "Czy ja ich znam?" - zapytałam, ale on zignorował moje pytanie. "To nie jest ważne" - zapewnił mnie, kładąc rękę na moim ramieniu. "Jeśli to zrobisz, wrócisz dziś do domu z dwoma setkami dolarów tylko za ten prywatny taniec; a nawet pozwolę ci zabrać do domu dwadzieścia procent twoich dzisiejszych zysków." Przygryzłam wargi, zastanawiając się nad tym. To najlepsza oferta, jaką mogę teraz dostać. Za tę kwotę wreszcie będę mogła kupić nowe buty, bo moje stare rozpadają się szew po szwie. "Zrobię to" - zgodziłam się, a jego uśmiech się poszerzył. "Są w pokoju numer dziesięć" - zaczęłam wstawać, ale on złapał mnie za ramię. "To wpływowi ludzie, Kamila; zrobisz wszystko, co trzeba, żeby byli szczęśliwi." Skinęłam głową, a on mnie puścił. Wzięłam kilka głębokich oddechów, żeby się uspokoić i ruszyłam w stronę pokoju. Moje podekscytowanie stłumiło uczucie niepokoju, które we mnie narastało. Myślałam, że nic nie może sprawić, że zmienię zdanie, dopóki nie otworzyłam drzwi i nie zobaczyłam osób w środku – Lisy, Piotra i Krzysztofa. To najlepsi przyjaciele, a raczej, grupa przyszłego Alfy, Tysona Woodsa. Są też moimi największymi prześladowcami w stadzie. A propos Tysona, nie widzę go tutaj. Miałam ochotę wybiec z pokoju, ale oni już mnie zobaczyli. "Myślisz, że Tyson pokocha swój prezent?" - zapytał Piotr z sadystycznym uśmiechem na twarzy. "Myślę, że bardziej by mu się spodobało, gdyby była naga" - rzucił Krzysztof. "Dalej, cherlaku, rozbieraj się." Powstrzymałam odruch wymiotny i zrobiłam, jak kazał. Starałam się przypomnieć sobie, że to dobra oferta i nie mogę jej zepsuć, bo Rick mnie zwolni. Zanim się rozebrałam, wszyscy faceci wpatrywali się we mnie z pożądaniem w oczach. "Jak na cherlaka, masz naprawdę świetne ciało" - zastanawiał się Krzysztof. "Nie wolno ci się z nimi pieprzyć, Krzysztof" - powiedziała Lisa, przewracając oczami. "Idź zatańcz na rurze albo coś." Mechanicznie przesunęłam nogi w stronę rury. Właśnie wspięłam się na platformę, kiedy drzwi się otworzyły, a zapach, którego nigdy wcześniej nie czułam, wypełnił moje nozdrza. To było coś, czego nie potrafiłam wytłumaczyć, ale miało to podtekst znajomości. Uderzyło mnie to jak pociąg towarowy, gdy usłyszałam, jak ktoś mówi: "Partnerka". Rozległy się zbiorowe westchnienia, a następnie głośny pisk, gdy Lisa zerwała się na równe nogi i pobiegła w stronę drzwi. "Wiedziałam, Tyson" - rzuciła się w jego ramiona. "Wiedziałam, że jesteśmy partnerami." "Nie ty" - powiedział, odrzucając ją. Zmarszczenie zepsuło jej piękne rysy, i wtedy wszyscy wydawali się przypominać sobie, że jestem w pokoju, bo wszystkie oczy zwróciły się na mnie. Ich wyrazy twarzy były w najlepszym razie komiczne, ponieważ każda osoba miała inny wyraz twarzy. Krzysztof wyglądał na rozbawionego, Piotr wyglądał na zdezorientowanego, Lisa była wściekła i zażenowana, a Tyson, zmusiłam się, żeby spojrzeć w oczy mojemu partnerowi, i nie byłam przygotowana na nienawiść i obrzydzenie, które zobaczyłam wirujące w jego źrenicach. Zamarłam, nie odważyłam się nawet oddychać. Atmosfera była tak napięta, że można ją było przeciąć nożem, i czułam się jak tykająca bomba, która mogła wybuchnąć przy najmniejszej prowokacji. Po chwili ciszy Lisa odezwała się: "Chyba sobie żartujesz" - krzyknęła. "Ten cherlak jest twoją partnerką, a ja nie." To wyrwało wszystkich ze stanu oszołomienia, bo Krzysztof wybuchnął śmiechem. Śmiał się jak ktoś, kto był pijany ze szczęścia lub wina. Jego ramiona drżały, a łzy uciekały z oczu. "Więc co teraz, Tyson?" - droczył się. "Zamierzasz zabrać ją do tatusia?" "Kurwa, nie" - wypluł Tyson. "Po co mi bezużyteczny cherlak jako partnerka?" Odebrałam to jako znak, żeby wyjść i zaczęłam schodzić z platformy, ale zostałam zatrzymana. "Dokąd idziesz?" "Ja…" - wyjąkałam, stając twarzą w twarz z moim partnerem. "Pomyślałam, że powinnam wyjść." Tyson tym razem się zaśmiał, szyderczym dźwiękiem rozbawienia. "Ktoś zapłacił za twój czas; naprawdę myślisz, że pozwolę ci odejść, zanim się tobą nacieszę?" "Tyson" - zaczęła Lisa. W jej głosie pobrzmiewał strach i zdałam sobie sprawę, o co jej chodzi. Lisa i Tyson od dawna byli przyjaciółmi z korzyściami i myśli, że jeśli będzie zbyt długo w mojej obecności, to ją dla mnie zostawi. "Nie martw się, kochanie, nie dotknąłbym jej nawet dziesięciocalowym kijem" - przyciągnął ją do siebie. "Jeśli dobrze pamiętam, Krzysztof zapłacił za jej czas. Więc to on będzie się z nią dobrze bawił." Moje policzki zapłonęły, gdy wstyd wspiął się po moim kręgosłupie. Nie ma nic bardziej haniebnego niż to, że twój partner mówi, że by cię nie dotknął i praktycznie rzuca cię w ramiona kogoś innego. "Na co czekasz, Kamila?" - zapytał Krzysztof, rozkładając nogi. "Czekam na mój prywatny taniec." Walczyłam ze łzami przez cały czas, gdy byłam w tym pokoju. Nie tańczyłam tylko dla Krzysztofa, musiałam też tańczyć dla Piotra i czułam się obrzydliwie, gdy swobodnie mnie dotykali, podczas gdy Tyson siedział w kącie pokoju i całował się z Lisą. Gdy tylko minęły dwie godziny, pospieszyłam, żeby się ubrać. Po sposobie, w jaki się spieszyłam, można by pomyśleć, że jestem ścigana. Doszłam do drzwi, gdy zatrzymał mnie głos Krzysztofa. "Jesteś świetną tancerką" - powiedział. "Myślę, że będę tu częściej wpadał." Zwrócił się do Tysona: "Nie masz nic przeciwko, prawda? W końcu jest twoją partnerką." Zobaczyłam jego działania takimi, jakie były; próbował sprowokować Tysona. Tyson też to zrozumiał w momencie, gdy ja to zrobiłam. Jego przyjaciele nigdy nie zapomną, że jego partnerką jest niska omega. Znając Tysona, jego duma i ego zostały dziś nadszarpnięte, a Krzysztof mu tego nie odpuści. "Ja, Tyson Woods ze stada Dwóch Księżyców, odrzucam cię, Kamila, jako moją partnerkę." Praktycznie wypluł te słowa w moją stronę. "Zaakceptuj to albo odrzuć, mam to w dupie."

Odkryj więcej niesamowitych treści