Ciężkie szklane drzwi lokalnego komisariatu policji ustąpiły z ociężałym skrzypieniem, wypluwając Romana Thorne'a na brudne betonowe schody. Zatoczył się do przodu, a wilgotne, wieczorne powietrze uderzyło go w twarz. Zachodzące słońce rzucało dziwny, zamglony pomarańczowy blask na ulicę, sprawiając, że radiowozy i przejeżdżające pojazdy wyglądały jak scena z cudzego życia.
Roman zamrugał, a w jeg
















