Gideon wziął głęboki oddech i wystąpił naprzód, ustawiając się obronnie przed swoją rodziną. "Jest środek dnia w centrum miasta, wszędzie są ludzie. Moja córka po prostu wchodziła z kimś do biurowca, a nie w jakieś podejrzane miejsce."
"Co próbujecie osiągnąć, oczerniając Callistę z powodu czegoś tak niewinnego?" – naciskał Gideon.
Roman podwinął rękawy, prężąc bicepsy, a jego zazwyczaj przyjazna
















