Świetlówki bzyczały nad głowami w sali konferencyjnej Vane Property. Minęła już północ, ale powietrze w pomieszczeniu było gęste od smrodu zwietrzałej kawy i nerwowego potu. Zespół zarządzający kłócił się w nieskończonych, gorączkowych cyklach, zdesperowany, by znaleźć wyjście z dławiącego długu firmy.
Wtem na długim stole konferencyjnym zadzwonił telefon.
Jeden z dyrektorów chwycił go, posłucha
















