Wszyscy opuścili już boisko z wyjątkiem Doma i jego czterech przyjaciół, którzy wciąż siedzieli na ziemi, wyglądając na skrajnie wyczerpanych.
„Zwolnij trochę, Dom...” wymruczał cicho Jax niepewnym głosem, podczas gdy pozostali trzej słuchali w napięciu.
Dom tylko lekko odwrócił głowę w stronę Jaxa, ale nic nie odpowiedział.
„To wymyka się spod kontroli...” kontynuował Jax, nie podnosząc wzroku
















