Dom wszedł cicho do środka, używając karty magnetycznej, którą Julian dał mu rano, a czego zupełnie się nie spodziewał. Julian robił rzeczy, które wprawiały go w coraz większą konsternację.
W całym apartamencie panowała cisza i mrok; wszystkie światła sufitowe były zgaszone, z wyjątkiem przyćmionej lampki w kuchni.
Dom skierował się prosto do pokoju powolnym, miarowym krokiem, zakładając, że Julia
















