Rozpalić lodowego księcia

Rozpalić lodowego księcia

Autor: Aeliana Thorne

Rozdział 2 - Niegrzeczny
Autor: Aeliana Thorne
18 maj 2026
Po długim dniu na uczelni Julian miał spotkać się z rodzicami na kolacji w jednej z pięciogwiazdkowych restauracji w mieście. Miał już przeczucie, czego to spotkanie będzie dotyczyć. Julian zmrużył brwi, gdy zobaczył rodziców przy jednym z ekskluzywnych, prywatnych stolików w towarzystwie innej pary i dziewczyny w jego wieku. — Julianie… — jego mama uśmiechnęła się słodko, a chłopak pochylił się, by pocałować ją w policzek, po czym swobodnie klepnął ojca w ramię. — Mamy gości — zauważył Julian, lecz nie odwrócił się do trzech osób siedzących przy stole, które posyłały mu wyuczone uśmiechy. — To rodzina Montclair. Zaprosiłam ich dzisiaj, żebyś mógł poznać ich córkę, Gennę — wyjaśniła radośnie Lin, choć jej oczy z niepokojem obserwowały nieprzeniknioną twarz syna. Julian spojrzał na matkę z jedną uniesioną brwią, ale nic nie powiedział. Wszyscy czekali na jego reakcję, lecz się nie doczekali, więc przy stole zapadła cisza, podczas gdy Julian po prostu przyglądał się na zmianę obojgu rodzicom. Siedząca obok dziewczyna starała się przyciągnąć jego uwagę uśmiechaniem się w jego stronę, on jednak pozostawał zupełnie obojętny na jej starania. — Nie potrzebuję nowych przyjaciół… — rzucił beznamiętnie i lekceważąco, po czym sięgnął po kartę dań leżącą obok talerza. Rodzice natychmiast oniemieli z zażenowania, posyłając siedzącej naprzeciw parze przepraszające uśmiechy. — Cześć, Julianie… Jestem Genevieve Montclair… — dziewczyna zwróciła się całym ciałem w jego stronę i słodkim tonem próbowała nawiązać rozmowę. — Poproszę stek z wołowiny wagyu… — Julian zwrócił się do matki, zamiast odpowiedzieć dziewczynie, która nie przestawała się uśmiechać, mimo że została zignorowana. Julian przeglądał kartę win, wciąż nie zwracając uwagi na nadmiernie podekscytowaną osobę obok. — Też marzyłam o tym, by zostać lekarzem. Myślę, że bycie doktorem jest niesamowite — wykrzyknęła przymilnie, co w końcu przykuło uwagę Juliana. Chłopak przerwał lekturę menu i nagle odwrócił się do niej. Dziewczyna aż drgnęła pod wpływem intensywności jego spojrzenia. — Więc ty również studiujesz medycynę? — zapytał z lekkim zainteresowaniem. Dziewczyna była tak zaskoczona, że potrafiła jedynie wpatrywać się w Juliana, który czekał na odpowiedź. — Am… nie, nie studiuję… Ja… — zaczęła się jąkać i nagle urwała, gdy Julian stracił zainteresowanie i wrócił do karty dań. — Poproszę to samo wino co zwykle… — zwrócił się do matki i powoli odłożył menu na stół. — Twój syn jest bardzo przystojny, Ado — zawołała kobieta siedząca naprzeciwko, posyłając matce Juliana przesadnie poufały uśmiech. — Dziękuję — odpowiedziała Lin, uśmiechając się do niej, po czym spojrzała na Juliana, który siedział w milczeniu z kamienną twarzą. — Jesteś taka piękna, Genno. Prawda, Julianie? — Lin zwróciła się do syna, który odpowiedział jej jedynie chłodnym spojrzeniem, co zmusiło kobietę do ponownego zwrócenia się ku dziewczynie posyłającej jej słodkie uśmiechy. — Wspaniale razem wyglądacie… przystojny lekarz i moja piękna Genna. Po prostu idealnie się uzupełniacie — stwierdziła z zachwytem kobieta. — Choć może wcale nie być taka piękna… — wszyscy przy stole zamarli, gdy Julian nagle odezwał się spokojnym, powątpiewającym tonem. — Julianie? — Lin syknęła ostrzegawczo, piorunując syna wzrokiem. On jednak patrzył na nią spokojnie, podczas gdy trójka gości wyraźnie zesztywniała. — Przeszła operacje plastyczne: poprawiała oczy, nos i usta… — wyjaśnił Julian rzeczowo, swoim zwykłym, swobodnym tonem. Dziewczyna spojrzała na rodziców z wyrazem kompletnej bezradności. Artie ucisnął nasadę nosa, a Lin wciąż milczała z zażenowania i niedowierzania po tym, co jej syn bezczelnie wyartykułował. Druga para poczuła się niezwykle niezręcznie; milczeli, rozdarci między współczuciem dla córki a rozważaniem, jak zareagować na słowa dziedzica rodu Blackwood. — Julianie, przeproś — wycedziła przez zaciśnięte zęby Lin, lecz on tylko popatrzył na nią, a potem zwrócił się do dziewczyny. — Czy się mylę? — zapytał od niechcenia Gennę, która była bliska płaczu ze wstydu. — Nie… — wyszeptała, a z jednego oka wypłynęła jej łza. — Julianie… — Lin spojrzała na niego z irytacją, ale chłopak zachowywał całkowity spokój mimo rosnącego napięcia. — Sama to przyznała, więc nie kłamię — odparł krótko na ostrzeżenie matki. Lin zamknęła oczy i wzięła głęboki oddech, modląc się o cierpliwość i starając się rozładować ucisk w piersi wywołany skandalicznym zachowaniem syna. — Wszystko w porządku, on ma rację… — szepnęła nieśmiało dziewczyna, uśmiechając się smutno, podczas gdy kolejna łza spłynęła jej po policzku. Julian uważnie przyglądał się jej swoim beznamiętnym wzrokiem, podczas gdy oboje rodzice siedzieli jak na szpilkach. — Jeśli przestaniesz dźgać się paznokciami pod okiem, to może przestaniesz tak płakać… — odezwał się nagle cicho, gdy zorientował się, na czym polegał nienaturalny sposób, w jaki dziewczyna wymuszała łzy. Mimo jego cichego tonu, wszyscy przy stole to usłyszeli, co sprawiło, że Lin i Artie gwałtownie przenieśli wzrok na dziewczynę. Ta nagle spojrzała na Juliana z całkowitym zaskoczeniem, złapana na gorącym uczynku. On zaś wciąż patrzył na nią bez cienia emocji. Lin wbiła w nią podejrzliwe spojrzenie, a Artie wyprostował się i spojrzał na siedzącą naprzeciw parę, która natychmiast odwróciła wzrok. — Przepraszam, jeśli uraziło cię wytknięcie korekt twarzy… Nie chciałem być nieuprzejmy… Ale to po prostu zbyt oczywiste, by tego nie zauważyć… — Julian przeprosił, lecz w jego głosie nie było ani krzty skruchy. — Wiem, że to mało dżentelmeńskie, ale ja po prostu nie jestem dżentelmenem. Poza tym, ćwiczysz na mnie swoje aktorstwo, a najbardziej nienawidzę być oszukiwanym… — kontynuował ze swoją zwykłą, spokojną maską, podczas gdy dziewczyna i jej rodzice patrzyli na niego z przerażeniem. — Chciałbym zjeść w spokoju, więc wybaczcie, jeśli nie będę zabawiał was rozmową podczas tej kolacji. Wolę cichą i relaksującą atmosferę przy posiłku — dodał, patrząc na gości i dając im subtelnie do zrozumienia, że nie zamierza więcej się odzywać. Czy Julian był szczery i przepraszający, czy może po prostu sarkastyczny – nikt nie potrafił tego stwierdzić po jego wyglądzie. Wyglądał na opanowanego… chyba że spojrzało się głębiej w jego oczy… były zbyt spokojne… wręcz lodowate. ****❄️😨❄️****

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 68

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

68 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 2 - Niegrzeczny – Rozpalić lodowego księcia | Czytaj powieści online na beletrystyka