Dom wpatrywał się w Juliana, próbując zrozumieć, co ten miał na myśli, ale Julian najwyraźniej nie zamierzał niczego wyjaśniać. Przerwał im dopiero głos Reida.
— Potrzebuję waszej współpracy, żebyśmy mogli opuścić kampus bez ogona — powiedział poważnie Reid, patrząc na Doma, a potem po kolei na jego przyjaciół.
Dom skinął głową, pozwalając Reidowi działać; jakakolwiek była rola Reida w tej sytuacj
















