Rozpalić lodowego księcia

Rozpalić lodowego księcia

Autor: Aeliana Thorne

Rozdział 5 - Miło było spróbować
Autor: Aeliana Thorne
18 maj 2026
Zajęcia Tygodnia Piekła dobiegły końca i cały zespół medyczny zdążył już odjechać, z wyjątkiem Reida, Cassiana i Juliana. Reid i Cassian rzucali niespokojne spojrzenia na Juliana stojącego przy namiocie. Byli gotowi do wyjścia, lecz Julian siedział swobodnie na krześle, wpatrując się w telefon, jakby na coś lub na kogoś czekał. Przerwało im dopiero nadejście grupy inżynierów. Twarz Doma była nieprzenikniona, gdy podszedł do Reida, podczas gdy jego koledzy trzymali się w oddali. — Dzięki za dzisiaj, Reidzie — powiedział Dom, a Reid wyglądał na tak spiętego i niepewnego, że Dom zmrużył brwi, przyglądając mu się uważnie. — Nie ma za co, Dom… My już uciekamy… do zobaczenia jutro — Reid pośpiesznie minął Doma, a Cassian ruszył tuż za nim. Zdezorientowany Dom odprowadził ich wzrokiem. Nagle zatrzymał się, spoważniał i powoli odwrócił, gdy coś do niego dotarło. Jego oczy natychmiast napotkały nieprzeniknione spojrzenie bladego chłopaka, który siedział wygodnie sam na środku namiotu, wpatrując się w niego intensywnie. Dom patrzył na niego w ciszy; żadne z nich nie drgnęło ani nie wydało dźwięku. Trwali w tym bezruchu, aż w końcu Dom westchnął i ruszył w stronę siedzącego chłopaka. — Reid i Cassian już poszli… — odezwał się Dom, stając przed nim. — Wiem… — odpowiedział tamten swobodnie, wzruszając ramionami, lecz nie przerywając kontaktu wzrokowego. Dom wziął głęboki oddech. — Chcesz mnie… — oznajmił nagle Julian z powagą w głosie. To nie było pytanie, lecz pewne stwierdzenie tego, co wyczuł u Doma. Chłopak momentalnie oniemiał na te słowa. Dom patrzył na niego w zamyśleniu, próbując wymyślić jakąś ripostę. — Chcesz mnie tak bardzo… że twoje oczy wręcz o tym krzyczą… — kontynuował Julian wyzywającym tonem z łagodnym uśmiechem, podczas gdy szczęka Doma zacisnęła się z emocji. — Czuję twój głód nawet z daleka… — dodał Julian z ledwie dostrzegalnym półuśmiechem, co sprawiło, że Dom zazgrzytał zębami. — A kto by nie chciał… Jesteś Julian Alistair Blackwood… ucieleśnienie perfekcji… marzenie każdego — odparł sarkastycznie Dom, choć wewnątrz kipiał ze złości na samego siebie. — Naprawdę? I ty jesteś jednym z tych „każdych”… — Julian uśmiechnął się lekko drwiąco. — Nawet posąg by cię pragnął… a ja jestem tylko normalnym facetem — wycedził Dom przez zaciśnięte zęby, na co Julian uśmiechnął się szerzej, nie spuszczając z niego wzroku. — Pragniesz mnie… — powiedział Julian wprost, a Dom milczał, wciąż go obserwując. — Nie gram w twoje gierki, Dominicu Rhodes… Nie interesują mnie przygody na jedną noc… Nie całuję się dla zabawy… Nigdy nie dotknę ustami ciała przypadkowej dziewczyny czy chłopaka… Nie potrzebuję nikogo do zaspokajania moich fizycznych potrzeb… — mówił Julian cichym, spokojnym głosem, a Dom po prostu słuchał. — Wszyscy o tym wiedzą… nikomu nie udało się przykuć uwagi sławnego, wielkiego Juliana Alistaira Blackwooda… Nikt na tym uniwersytecie nie spełnia twoich standardów… wszyscy są tylko widzami… twoimi cichymi wielbicielami. Sprawiłeś, że każdy o tobie marzy, jesteś odległą gwiazdą, a oni śnią, że może pewnego dnia zauważysz choć jedno z nich — wyrzucił z siebie kpiąco Dom, patrząc prosto w oczy Juliana. Ten tylko zachichotał, przeciągnął się na krześle i schował dłonie do kieszeni. — Więc śniłeś o mnie… tak jak cała reszta? — zapytał przekornie Julian, bawiąc się kluczami w kieszeni. Dom nie odpowiedział. Trwali w milczeniu, podczas gdy Julian przyglądał mu się z tym swoim spokojnym uśmiechem. — Kiedy ostatnio miałeś kogoś na jedną noc? — zapytał nagle Julian po długiej ciszy, wprawiając Doma w osłupienie. — Od kiedy interesują cię moje prywatne sprawy? — zapytał poważnie Dom, mrużąc oczy. — Tylko dzisiaj… Jak mówiłem, nie gram w twoje gierki, więc chcę wiedzieć. Nie obchodzi mnie, gdzie wcześniej wkładałeś tego fiuta… po prostu dzisiaj chcę wiedzieć, kiedy ostatnio go używałeś? — zapytał Julian stanowczym głosem i chłodnym spojrzeniem. Dom patrzył na niego, próbując odgadnąć jego plan, ale nie potrafił nic wymyślić. — Kiedy? — powtórzył Julian ostrym tonem, niemal wydając rozkaz. — Jakieś dwa tygodnie temu… albo trzy, tak myślę… — wyjaśnił pośpiesznie Dom, nieświadomie ulegając tonowi Juliana. Julian uniósł brew z powątpiewaniem, a Dom poczuł się nagle onieśmielony i zaczął w myślach gorączkowo odliczać tygodnie i dni od ostatniego razu. — Trzy tygodnie temu… byłem zajęty Tygodniem Piekła — stwierdził z przekonaniem Dom, po czym zamilkł, zdając sobie sprawę, że dał się zdominować temu blademu, kruchym z pozoru chłopakowi. Dom spojrzał na Juliana z niedowierzaniem, a ten odpowiedział mu jedynie półuśmiechem i rozbawionym spojrzeniem. — Akceptowalne… — Julian skinął głową z lekką satysfakcją, na co Dom uniósł brew, próbując przejrzeć jego myśli. — Więc, Dominicu Rhodes, chcesz spróbować Juliana Alistaira Blackwooda tej nocy? — zapytał z uśmieszkiem Julian, patrząc na oszołomionego i kompletnie zaskoczonego Doma. ****🙄🙄****

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 68

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

68 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 5 - Miło było spróbować – Rozpalić lodowego księcia | Czytaj powieści online na beletrystyka