Poranne zajęcia przebiegły sprawnie i nikt nie zemdlał z wycieńczenia, ale udręka kandydatów zaczęła się po lunchu, kiedy ich pledge master znów zaczął zachowywać się jak szaleniec.
Nie było wiader z wodą, ale wyczerpujące ćwiczenia sprawiły, że niektórzy fuksi padali z sił, a niektórzy nawet mdleli.
Zespół medyczny znów miał pełne ręce roboty, a Julian przeklinał pod nosem, musząc pomagać na po
















