Torin wyraźnie bił się z myślami, nie wiedząc, jak dobrać słowa; sytuacja była trudna, nie miał pewności i nie chciał sugerować niczego samym sposobem mówienia.
– Mów. O co chodzi? – Maximus zmrużył oczy niebezpiecznie, bo zachowanie Torina było co najmniej dziwne, co kazało mu przypuszczać najgorsze.
– Wygląda na to, że Rania wiedziała o truciźnie i próbowała ją kryć. – Torin uniósł obie dłonie w
















