Rania wpatrywała się w Maximusa, jakby za chwilę miała rzucić się do ucieczki. Bała się, że go to rozzłości, ale kiedy podniósł głowę, jego usta lśniły. Oblizał mokre wargi.
– Smakujesz bosko – powiedział Maximus z półuśmiechem, od którego twarz Rani zapłonęła czerwienią. Pochylił się raz jeszcze, ucałował jej wnętrze, a potem wstał i złożył pocałunek na jej ustach, pozwalając jej poczuć smak same
















