Woda wciąż płynęła, podobnie jak jej łzy i krew, ale tym razem Rania nie czuła już zimna. Czuła pustkę. Czuła się wykorzystana. Czuła odrętwienie.
Wpatrywała się w smugę własnej krwi zmywaną przez wodę i nie wiedziała już, co myśleć.
Nie czuła nawet strachu.
Maximus dawno odszedł; gdy skończył, wypadł z łazienki, zostawiając ją tam, złamaną.
Rania nie wiedziała nawet, jak długo siedziała na zimnej
















