Lys rozmawiał z nią bardzo szczerze, nie owijał słów w bawełnę ani nie próbował na siłę usprawiedliwiać swojej decyzji; po prostu wyłożył wszystko kawę na ławę.
Chciał, żeby była silna, ale jednocześnie pragnął ją chronić. Popchnął ją do granic wytrzymałości i zmusił do konfrontacji z tym, czego bała się od tak dawna.
Wiedziała, że miał dobre intencje, czuła, że każde jego słowo jest szczere.
Jeśl












