Późną nocą, gdy niebo wyglądało ponuro, a czas zdawał się dłużyć w nieskończoność, Lyra wierciła się i przewracała z boku na bok, nie mogąc uspokoić myśli po ostatnim liście od Lysa.
Wspomniał w nim, że powinna zostać w mieście jeszcze przez jakiś czas. Próbował uporać się z następstwami zamieszek, a sytuacja na dworze mocno dawała mu się we znaki.
Dlatego, nawet gdyby wróciła, nie miałby dla niej














