— Dlaczego nie mogę zabrać własnej córki? — syknął groźnie Vaxen w stronę księcia. Trzymał ją teraz w ramionach i nie zamierzał oddawać nikomu. Skoro nadarzyła się okazja, by z nią być, nie było mowy, by tak po prostu zrezygnował.
Co więcej, gdyby udało mu się zabrać dziecko, Lyra w końcu sama by do niego przyszła, a tylko na tym mu zależało.
— Zabieram dziecko.
— Nie. — Głos Malocha był niezwykle












