Lyra zaśmiała się, gdy zaproponował pomoc przy sukni, ale wyraz jego oczu mówił jej, że propozycję tę złożył ze śmiertelną powagą, co sprawiło tylko, że oblała się rumieńcem.
— Nie. Nie jestem dzieckiem. Poradzę sobie sama — odpowiedziała, uśmiechając się do niego i wyrywając rękę, którą Lys na szczęście puścił. Gdyby nalegał, nie sądziła, by była w stanie się z nim o to spierać.
W łazience nie sp














