Lys nigdy wcześniej nie był świadkiem porodu; wiedział tylko, że kobieta ryzykuje własne życie, by wydać na świat nowe istnienie. Ból musiał być czymś, co trudno sobie nawet wyobrazić.
Ale teraz Lys czuł się, jakby to był sen. Głosy uzdrowicielek zachęcających Lyrę do parcia, jej zaczerwieniona twarz, gdy walczyła o życie swoje i swojego dziecka.
Była jednak jedna rzecz bardziej namacalna niż inne














