— Ja ją umyję. Zrobię to — powiedziała stanowczo Rowena, wpatrując się w Vandemara i wyzywając go wzrokiem, by spróbował powiedzieć inaczej. Tym razem nie zamierzała ustąpić.
Chciała udowodnić, że zależy jej na Lyrze, ale jak miała to zrobić, skoro wszyscy próbowali uniemożliwić jej zbliżenie się do córki?
Tym razem nie drgnęła; jeśli Vandemar chciał, by wyszła, musiałby wynieść ją z pokoju siłą i














