Żal byłego męża miliardera: Ukrywając jego sekretnego dziedzica

Żal byłego męża miliardera: Ukrywając jego sekretnego dziedzica

Autor: Isabella Thorne

Rozdział 1
Autor: Isabella Thorne
28 kwi 2026
1 ROK PÓŹNIEJ... SIENNA Byłam zajęta pieczeniem ciasta dla klienta. Minął rok, odkąd opuściłam moje żałosne małżeństwo i znalazłam spokój na Hawajach. Przystosowanie się do nowego życia zajęło mi trochę czasu, podczas którego odbudowywałam siebie. Znalazłam tu kilku dobrych przyjaciół, i to oni zachęcili mnie do podążania za moją miłością do pieczenia. Zaczęłam skromnie w domu, przyjmując zamówienia od znajomych i ich rodzin. Z biegiem czasu nabrałam pewności siebie i postanowiłam otworzyć własną piekarnię. Założenie piekarni nie było łatwe. Szukałam porad u przyjaciół i uczyłam się na przykładzie ich biznesów. Kiedy w końcu otworzyłam, był to moment pełen zarówno ekscytacji, jak i niepewności. Klienci powoli odkrywali moją piekarnię, nie tylko ze względu na pyszne wypieki, ale także na poczucie wspólnoty. Piekarnia się rozrosła, a ja zatrudniłam niewielki zespół, aby sprostać rosnącemu popytowi. Pracowaliśmy nad nowymi przepisami i projektami, zawsze dążąc do doskonałości. Piekarnia stała się symbolem mojej transformacji z bolesnej przeszłości do radosnej teraźniejszości. "Masz coś przeciwko, żebym wepchnął się bez kolejki?" Ten głos, tak bardzo znajomy, natychmiast przykuł moją uwagę. Odwróciłam głowę w kierunku głosu i powitał mnie ciepły, zniewalający uśmiech Caleba. Był on jedną z pierwszych osób, które poznałam w tym urokliwym miasteczku, i to on wziął na siebie rolę mojego przewodnika, pomagając mi odnaleźć się w nowym miejscu, dopóki nie poczułam się tu jak w prawdziwym domu. Moje wargi wygięły się w odwzajemnionym uśmiechu, gdy oderwałam wzrok od wypieków leżących przede mną. Sięgnęłam po ręcznik i wytarłam mąkę z rąk o mój biały fartuch. "Obawiam się, że nie mogę tego zrobić. Nie chciałabym, żeby moi klienci pomyśleli, że mam swoich faworytów," zażartowałam, pozwalając, by odrobina figlarnego droczenia zabarwiła naszą wymianę zdań. Caleb żartobliwie chwycił się za pierś, udając zranienie. "Ranisz mnie, moja miłości," odpowiedział z wesołym błyskiem w oku. Nie mogłam powstrzymać się od potrząśnięcia głową, a na moich ustach błąkał się czuły uśmiech, gdy patrzyłam, jak rozkoszuje się swoimi żartobliwymi wygłupami. To właśnie takie chwile sprawiały, że nasza więź była tak wyjątkowa – wspólny humor i beztroska, które rozjaśniały nasze dni. "Wydaje się, że masz dziś sporo zamówień. Potrzebujesz mojej pomocy?" zapytał. "Nie, dam sobie radę. Prawie skończyłam. Chloe zajmie się resztą," odpowiedziałam. "Więc jesteś teraz wolna? Mogę skraść ci popołudnie na krótki spacer po mieście?" zapytał z ekscytacją. Byłam boleśnie świadoma uczuć, jakimi darzył mnie Caleb, jako że wyrażał się o nich dość głośno. Jego sympatia była ewidentna w każdym spojrzeniu, każdym słowie i każdym geście. A jednak łapałam się na tym, że się waham. Dopiero co wyplątałam się z jednego emocjonalnego zamętu, a rany były wciąż świeże. Myśl o rzuceniu się na oślep w kolejną skomplikowaną sytuację budziła we mnie wątpliwości. Miałam mu właśnie odpowiedzieć, gdy nagle zadzwonił mój telefon. "Zatrzymajmy się na tym," powiedziałam, unosząc palec. Podeszłam do rogu, zanim spojrzałam na ekran. Początkowo myślałam, że to kolejny klient. Ale zmarszczyłam brwi, gdy zobaczyłam niezarejestrowany numer. Wzruszyłam ramionami, uznając, że to może być z polecenia i że będzie to nowy klient. Odebrałam telefon i przyłożyłam go bliżej do ucha. "Halo?" odpowiedziałam. "Pani Sterling..." odezwał się głos po drugiej stronie linii. Usłyszenie kogoś, kto nazywa mnie tym nazwiskiem, wywołało ciarki na moich plecach. Minęło tak wiele czasu, odkąd ostatni raz go używałam. "Hayes," poprawiłam go. "Mogę wiedzieć, z kim rozmawiam?" "Z tej strony Arthur. Dzwonię w jego imieniu." To był sekretarz mojego ojca. "Co się stało?" Od razu wiedziałam, że coś jest nie tak. Mój ojciec był jedyną osobą, która znała mój numer, ale nie próbował się ze mną kontaktować, odkąd wyjechałam. Dlatego telefon od jego sekretarza po tak długim czasie mógł oznaczać tylko jedno: stało się coś złego. "Miał zawał serca i prosił o pani obecność. Gdyby mogła pani przyjechać do domu..." "Będę na miejscu. Wyślij mi adres," odpowiedziałam bez wahania. Nieważne, jak spokojne jest moje życie tutaj, nie mogę po prostu zostać i zignorować mojego ojca. Może i nie był najlepszym mężem, skoro zdradził moją matkę i ożenił się z kobietą, z którą dopuścił się zdrady. Ale dla mnie zawsze był dobrym ojcem. "Czy wszystko w porządku, Sienno?" zapytał Caleb, gdy tylko odłożyłam słuchawkę. "Muszę wracać do domu. Czy mógłbyś, proszę, zająć się moim sklepem, dopóki mnie nie będzie?" poprosiłam z nutą nagłości w głosie. Caleb zmarszczył brwi, a na jego twarzy odmalowała się troska. "Jestem pewien, że Chloe poradzi sobie z tym sama. Bardziej martwię się o ciebie. Dlaczego nagle wracasz do domu? Zawsze mówiłaś, że nienawidzisz tamtego miejsca, prawda?" Jego niepokój był namacalny i wiedziałam, że szczerze zależy mu na moim dobru. "Chodzi o mojego ojca," odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Wziął głośny wdech, zanim odezwał się ponownie. "Poczekaj na mnie. Jadę z tobą," powiedział. Już miał wychodzić, gdy szybko złapałam go za ramię, aby go powstrzymać. "Caleb, poczekaj! Nie musisz. Nic mi nie jest. Nie powinieneś jechać. Jestem pewna, że masz tu wiele rzeczy, którymi musisz się zająć," powiedziałam. "Będą funkcjonować i beze mnie. Nie martw się o to," odparł. Nie miałam argumentów, aby go przekonać. Ale kiedy miał już wychodzić, jego brat wpadł na niego w biegu. "Caleb! Dzięki Bogu, że tu jesteś! Jedna z krów w każdej chwili zacznie rodzić. Potrzebujemy cię tam," powiedział. Wypuścił z głośnym westchnieniem powietrze na znak frustracji. "Nie poradzicie sobie beze mnie?" "Poradzimy. Ale wiesz, że jeśli sprawy przybiorą zły obrót, jesteś jedynym, który wie, jak sobie z tym poradzić," odpowiedział tamten. Odwrócił się w moją stronę ze skruszonym wzrokiem. "Przepraszam," przeprosił. Uśmiechnęłam się i powiedziałam: "Nic mi nie jest, Caleb. Tak jak mówiłam, nie musisz ze mną jechać. Zadzwonię do ciebie, jak dotrę na miejsce." "Zostaw mi swój adres. Dołączę do ciebie, gdy tylko będę mógł," powiedział, po czym podążył za bratem, który pędził z powrotem na farmę. Wróciłam, aby posprzątać sklep, zanim zacznę pakować swoje rzeczy. Właśnie wtedy, gdy miałam wyjść, mój telefon niespodziewanie zadzwonił. Był to nieznany numer, tak jak podczas poprzedniego połączenia, ale nie zwróciłam uwagi, czy to ten sam. Bez dłuższego zastanawiania się, odebrałam telefon, zakładając, że to Arthur. "Zadzwonię, jak tylko będę na lotnisku," powiedziałam szybko, w chwili gdy odebrałam połączenie. "Dobrze, w takim razie po ciebie przyjadę," powiedział znajomy, barytonowy głos po drugiej stronie linii. Był zbyt znajomy i wywołał dreszcz na moich plecach. Byłam zbyt zszokowana, by odpowiedzieć. A zanim to zrobiłam, on szybko się rozłączył. "Sukinsyn..." szepnęłam do siebie. ***********

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 1 – Żal byłego męża miliardera: Ukrywając jego sekretnego dziedzica | Czytaj powieści online na beletrystyka