SIENNA
Opuszczając samolot, nadal nie miałam pojęcia, dokąd zmierzamy. Stopniowo jednak wszystko zaczęło nabierać sensu. Wyglądało na to, że zmierzamy na wyspę. To podejrzenie stało się pewnością, gdy dotarliśmy do portu, a tam, tuż przed nami, czekał luksusowy jacht gotowy na naszą podróż.
Ale tym, co jeszcze bardziej mnie dezorientowało, był fakt, że Dominic nie lubi chodzić na plażę. Nienawidzi
















