SIENNA
Godziny wlokły się niemiłosiernie, a każda tykająca sekunda potęgowała węzeł oczekiwania w moim żołądku. Sterylna szpitalna sala wydawała się duszna, a jej białe ściany zdawały się zaciskać wokół mnie w miarę upływu ciszy. Minęło dziesięć godzin od rozpoczęcia operacji, a brak wieści od zespołu medycznego jedynie podsycał wir mojego niepokoju.
Przemierzałam pokój w tę i z powrotem; chłodne
















