SIENNA
— Dominicu, nie mogę wyjechać! — wykrzyknęłam, podczas gdy on nieprzerwanie ciągnął mnie w stronę samolotu. Starałam się jak mogłam wyszarpnąć ramię z jego uścisku, ale trzymał mnie zbyt mocno.
— Chyba nie oczekujesz, że tak po prostu pozwolę ci uciec bez uregulowania swoich należności, prawda? — odpowiedział.
Wyrwało mi się głośne westchnienie. Doskonale zdawałam sobie sprawę, że nie ma wy
















