SIENNA
Wyszłam z lotniska i natychmiast uderzyły we mnie dźwięki tętniącego życiem miasta. Trąbiące klaksony, ruch uliczny i pośpieszne kroki stanowiły ostry kontrast w stosunku do spokojnej atmosfery Hawajów, do której zdążyłam się już przyzwyczaić.
Czułam się, jakbym wkroczyła do innego świata. Bujne krajobrazy i kojące fale oceanu na Hawajach wydawały się teraz odległym marzeniem w porównaniu z betonową dżunglą, którą miałam przed sobą. Choć tęskniłam za powrotem na spokojną wyspę, zdrowie mojego ojca było dla mnie najwyższym priorytetem. Musiałam upewnić się, że wszystko z nim w porządku, zanim mogłabym wrócić do mojego tamtejszego życia.
Zdrowie mojego ojca uległo pogorszeniu, a ja byłam tu jako zatroskana córka, a nie niechętny gość. Mój ojciec zawsze był przy mnie, służąc mi mądrością i radą, i teraz nadeszła moja kolej, aby upewnić się, że otrzyma najlepszą opiekę.
Moje przybycie do miasta miało pozostać dyskretne; tylko Arthur, lojalny sekretarz mojego ojca, wiedział o mojej obecności. Dlatego też zostałam całkowicie zbita z tropu, gdy przed moimi oczami zatrzymał się drogi samochód. Zakładając, że był przeznaczony dla innego pasażera, szybko zrobiłam krok na bok, aby pozwolić mu przejechać. Ku mojemu kompletnemu szokowi, z samochodu wyłoniło się dwóch mężczyzn, którzy energicznie ruszyli w moją stronę.
Moje oczy rozszerzyły się, gdy chwycili mnie za ramię z zaskakującą siłą i wciągnęli do auta. Narastała we mnie panika i byłam już na skraju wezwania pomocy, kiedy dostrzegłam chłodną, niepożądaną obecność, usadowioną wygodnie w samochodzie. To był nikt inny jak Dominic, mój były mąż.
Byłam tak bardzo zmartwiona ojcem, że zupełnie wyleciało mi z głowy to, co powiedział, gdy do mnie dzwonił.
Przenikliwe spojrzenie Dominica spotkało się z moim, gdy wsiadłam do samochodu. Jego twarz nosiła charakterystyczny, obojętny wyraz, który stał się tak bardzo znajomy podczas naszego burzliwego małżeństwa. Lata, które spędziliśmy razem, były naznaczone emocjonalnym dystansem, a teraz widok jego osoby w tym nieoczekiwanym i niepożądanym spotkaniu posłał mi dreszcz po plecach.
"Niespodzianka? Czyż nie mówiłem, że cię odbiorę?" Głos Dominica był tak chłodny jak jego zachowanie. Jego ciemne oczy zdawały się przewiercać moją duszę i przez chwilę przeniosłam się w czasie do momentu, kiedy nasze życia były w niewytłumaczalny sposób ze sobą splątane.
Moje początkowe zaskoczenie i strach zaczęły przeradzać się w mieszankę gniewu i buntu. Pozostawiłam za sobą Dominica i ból naszego nieudanego małżeństwa, kiedy szukałam ukojenia na Hawajach. Ta wyspa była moim schronieniem, miejscem, gdzie na nowo odkryłam siebie i znalazłam nowy cel w życiu. Nie mogłam pozwolić, aby nagłe pojawienie się Dominica zrujnowało spokój i uzdrowienie, nad którymi tak ciężko pracowałam.
"Czego chcesz, Dominicu?" odpowiedziałam, a mój głos był opanowany, chociaż serce biło mi szaleńco. "Wiesz, że jesteśmy rozwiedzeni, prawda?"
Usta Dominica wykrzywiły się w słabym, pozbawionym humoru uśmiechu. "Rozwiedzeni? To zabawne."
Wnętrze na tylnym siedzeniu samochodu nagle wydało mi się duszące, a nie było to spowodowane brakiem miejsca. Chociaż Dominic i ja byliśmy jedynymi osobami w aucie, jego obezwładniająca obecność zdawała się wypełniać każdy centymetr pojazdu. Jego zimna i zdystansowana aura promieniowała przez całą drogę, utrudniając mi swobodne oddychanie.
Gdy miasto przemykało za oknem, nie mogłam opędzić się od uczucia, że jestem uwięziona w sytuacji, z której tak bardzo starałam się wyrwać. Wspomnienia naszej wspólnej, burzliwej przeszłości powróciły z ogromną siłą, a ciężar jego oczekiwań gęsto zawisł w powietrzu.
"Dokąd mnie zabierasz, Dominicu?" zapytałam odważnie.
"Jedziesz odwiedzić swojego ojca, prawda?"
Moje serce zamarło na wzmiankę o ojcu. Pomimo naszych napiętych relacji, wciąż był moją krwią i ciałem. Myśl, że mógłby być w niebezpieczeństwie lub cierpieć, wywołała we mnie falę niepokoju.
"Co się stało mojemu ojcu?" zażądałam odpowiedzi, a mój strach i gniew ustąpiły miejsca szczerej trosce.
Dominic oparł się wygodnie na siedzeniu, nie spuszczając ze mnie wzroku. "Twój ojciec ma spory dług i z tego powodu przeszedł zawał serca."
Moje myśli pędziły, starając się nadać sens temu rewelacjom. Mój ojciec nigdy nie należał do osób, które dyskutowały ze mną o swoich sprawach finansowych, a informacja, że ma długi, była szokiem. Ale co to miało wspólnego z Dominikiem?
"Dlaczego jesteś w to zamieszany, Dominicu?" zapytałam, a moje podejrzenia rosły.
Spojrzenie Dominica pozostało niewzruszone. "Masz o mnie tak niskie mniemanie, Sienno. Myślisz, że zrobiłbym coś, co mogłoby zaszkodzić mojemu teściowi?"
"Nie ufam ci, Dominicu. Więc wybacz, jeśli trudno mi uwierzyć, że nie masz z tym nic wspólnego."
Zamiast poczuć się urażonym, wargi Dominica wykrzywiły się w złowieszczym uśmiechu – widok ten wprawił moje serce w obłąkańczy galop i posłał dreszcz po plecach. To było osobliwe uczucie – stanąć twarzą w twarz z mężczyzną z mojej przeszłości, z człowiekiem, który był dla mnie zarówno źródłem namiętności, jak i bólu.
"Tęskniłem za tobą, Sienno," oświadczył, a jego głos był równie chłodny i opanowany jak zawsze.
Jego słowa były niczym nawiedzające echo z przeszłości. Wspomnienia naszego burzliwego związku zalały mój umysł i nie mogłam powstrzymać się od przypomnienia sobie o tej intensywnej więzi, którą dzieliliśmy. Pomimo wielu trudów i złamanych serc, bywały chwile niezaprzeczalnego przyciągania, momenty, które pozostawiły ślad w moim sercu i duszy.
"Ja nie mogę powiedzieć tego samego," odpowiedziałam z głosem znacznie bardziej stanowczym, niż w rzeczywistości się czułam. Wspomnienia naszej bolesnej historii były zbyt świeże, zbyt żywe, abym po prostu mogła powitać jego ponowne pojawienie się w moim życiu.
Uśmiech Dominica nie schodził z jego twarzy, jakby moja odpowiedź go bawiła. "Ach, ale ty zawsze byłaś twarda, Sienno. To właśnie przyciągnęło mnie do ciebie w pierwszej kolejności."
"Co masz na myśli?" zapytałam zmieszana. Ale on pozostał w milczeniu.
Samochód dalej sunął przez labirynt miejskich ulic, a odległe światła miasta rozmywały się w morze migoczących gwiazd. Oczy Dominica wierciły mnie na wylot, a napięcie w powietrzu było namacalne. W ciszy, która nastąpiła, czułam ciężar jego spojrzenia – spojrzenia, które miało moc wzbudzania zarówno tęsknoty, jak i niepokoju.
Jak bardzo bym nie próbowała temu zaprzeczyć, nie potrafiłam zignorować złożonych emocji, jakie wzbudziła we mnie jego obecność. Zostaliśmy rozdzieleni nie bez powodu, a powodem tym było nieudane małżeństwo, skalane zdradą i bólem. Ale przeszłość potrafiła o sobie przypomnieć, a teraz ponownie odkryłam, że jestem uwikłana w enigmatyczną sieć Dominica.
***************
















