SIENNA
Otrzymałam jasne instrukcje, co robić po wylądowaniu w Nowym Jorku. Zgodnie z ich słowami, kiedy wyszłam z lotniska, mój wzrok przykuł mężczyzna trzymający tabliczkę z moim nazwiskiem, stojący obok eleganckiego, czarnego sedana.
– Panna Hayes? – wypowiedział, a jego głos przebił się przez tętniące życiem otoczenie lotniska.
– Tak – odpowiedziałam, podchodząc do niego.
– Dobry wieczór, panno
















