POV Vandera
Popołudniowe słońce wpadało przez okno mojego gabinetu, gdy telefon zasygnalizował nową wiadomość. Uśmiechnąłem się na widok imienia Lyry na ekranie.
Dotarłyśmy na miejsce ślubu. Dekoracje są zaskakująco gustowne jak na małomiasteczkową uroczystość.
Chrząknąłem pod nosem, widząc jej typową dbałość o szczegóły. Szybko nadeszła druga wiadomość.
Nasza wataha nie gościła na ślubie od bardz
















