Perspektywa Zareka
Nocne powietrze przeszywało mi płuca niczym mroźne ostrza, gdy biegłem przez las. Kaelen dotrzymywał mi kroku. Tropienie w świeżym śniegu powinno być dziecinnie proste, ale ślad Elary był dziwnie słaby, jakbyśmy ścigali ducha.
– Masz coś? – głos Kaelena przebił się przez chrzęst naszych butów.
Pokręciłem głową z frustracją. – To tak, jakby jej tu w ogóle nie było. – Nigdy nie wi
















