Zemsta jego srebrnej partnerki

Zemsta jego srebrnej partnerki

Autor: Astrid van den Berg

Rozdział 4: Tragedia sprzed siedmiu lat
Autor: Astrid van den Berg
21 maj 2026
POV Elary Droga do domu po Festiwalu Polowania była jak przez mgłę. Ledwie rejestrowałam śnieg skrzypiący pod butami czy wiatr smagający moją twarz mokrą od łez. Czułam się tak, jakby ktoś wybebeszył moją pierś, zostawiając w miejscu serca jedynie dotkliwą, pulsującą pustkę. Mama wprowadziła mnie przez drzwi do naszej chaty. Znajomy zapach sosnowych mebli i cynamonu, który zazwyczaj przynosił ukojenie, teraz wydawał się odległy, jakby należał do czyjegoś innego życia. — Ogrzejemy cię — szepnęła łagodnym głosem, pomagając mi zdjąć wilgotne od śniegu ubrania i założyć miękką flanelową piżamę. Bez słowa wczołgałam się do łóżka, kuląc się na boku i podciągając kolana do piersi. Mój partner, mój wilk, moja godność — wszystko przepadło w jedną noc. Mama usiadła na brzegu łóżka, przeczesując palcami moje srebrzyste włosy z tą samą czułością, którą okazywała mi, gdy byłam dzieckiem. Ten gest, tak bliski i kochający, sprawił tylko, że łzy zaczęły płynąć szybciej. — To nie twoja wina, Elaro — mruknęła, a jej głos lekko zadrżał. — Nic z tego nie jest twoją winą. Zaczęłam cicho płakać, a moje ciało drżało przy każdym stłumionym szlochu. Mama nie próbowała mnie uciszać ani nie rzucała pustych frazesów. Po prostu dalej gładziła mnie po włosach. Nie wiem, jak długo płakałam, ale w końcu dźwięk otwieranych i zamykanych drzwi wejściowych ogłosił przybycie taty. Jego ciężkie kroki zbliżyły się do mojego pokoju i wkrótce poczułam, jak materac ugiął się, gdy usiadł po drugiej stronie łóżka. Jego duża, szorstka dłoń spoczęła na mojej nodze, ciepła i kojąca. — Moja mała wojowniczko — powiedział cicho, używając przezwiska, które nadał mi, gdy byłam mała i upierałam się, by chodzić za nim i Kaelenem do lasu na treningi. Gdy mój szloch stopniowo przeszedł w sporadyczne czkawki, uświadomiłam sobie, czego mi brakuje. A raczej kogo. — Gdzie jest Kaelen? — zapytałam głosem zachrypniętym od płaczu. Krótka cisza, która nastąpiła potem, powiedziała mi wszystko, co musiałam wiedzieć, zanim którekolwiek z rodziców się odezwało. — Jest z Zarkiem — powiedziała w końcu mama. — Poważnie? — W chwili, gdy potrzebowałam go najbardziej, mój brat wybrał swojego najlepszego przyjaciela zamiast mnie. Swojego Alfę zamiast siostry. — Oczywiście, że tak — szepnęłam. Dłoń taty zacisnęła się lekko na mojej nodze. — On jest rozdarty, Elaro. On nie... — Nie szukaj dla niego usprawiedliwień — przerwałam mu. — Nie dzisiejszej nocy. Mama i tata wymienili spojrzenia nad moją głową, a ich nieme porozumienie było tak wyraźne, jakby rozmawiali na głos. Nie zamierzali naciskać, nie wtedy, gdy byłam już w rozsypce. *** Musiałam zapaść w niespokojny sen, bo kolejną rzeczą, jaką zarejestrowałam, był dźwięk głosów na korytarzu przed moim pokojem, który mnie wybudził. — ...kim on sobie myśli, że ona jest? — To był mój ojciec, a jego głęboki głos drżał od ledwie powstrzymywanej furii. — Rozumiem twój gniew — padła wyważona odpowiedź Zarka — ale miałem swoje powody. To nie ma nic wspólnego z osobistymi uczuciami. Zesztywniałam pod kocem, a każdy mój mięsień napiął się na dźwięk jego głosu. Więź partnerstwa, choć odrzucona, pulsowała bolesnym echem w odpowiedzi na jego bliskość, niczym złamana kończyna, która nie została odpowiednio nastawiona. Uważając, by nie wydać żadnego dźwięku, przysunęłam się bliżej drzwi, starając się usłyszeć ich rozmowę. — Muszę wygrać następne wybory na Króla Alfę — kontynuował Zarek — i zdecydowanie mam siłę, by to osiągnąć. Byłeś przy tym, gdy umierała moja matka — jej ostatnim życzeniem było, bym został Królem Alfą. Nie mogę jej zawieść. — Nastąpiła krótka pauza, po czym dodał twardym głosem: — Elara nie objawiła swojego wilka, a jej umiejętności strzeleckie są gorsze niż u przeciętnego ludzkiego wojownika. Jak mógłbym zaakceptować ją jako swoją partnerkę? To są po prostu fakty. — To nie jej wina! — warknął mój ojciec. — Jej wilk pojawi się, kiedy będzie na to gotowy, a ten incydent ze strzelaniem był całkowitym przypadkiem. Sam wyszkolę ją w walce — potrafi chronić watahę równie dobrze, jak każdy wilczy wojownik. — Luna bez wilka nie może chronić watahy — odpowiedział Zarek irytująco spokojnym głosem — ani nie może zagwarantować silnego potomstwa. — W takim razie powiedz mi — zażądał mój ojciec, a jego głos obniżył się do niebezpiecznego poziomu — jaki mamy powód, by zostać w tej watasze? Jeśli moja córka nie może liczyć tutaj na szacunek i ochronę, dlaczego nie mielibyśmy odejść? Odejść? Opuścić jedyny dom, jaki kiedykolwiek znałam? Ta myśl była jednocześnie przerażająca i dziwnie wyzwalająca. — Tato, proszę, nie bądź taki impulsywny — wtrącił się głos Kaelena. — Pamiętaj, kim jesteś — jesteś Betą watahy Rimeveil. Jak możesz tak swobodnie mówić o porzuceniu stada? Wiem, że to niesprawiedliwe wobec Elary, ale pomóc Zarkowi wygrać następne wybory na Króla Alfę to także mój życiowy cel. Pomogę jej znaleźć partnera Drugiej Szansy, obiecuję. Ten ból serca jest tymczasowy. Czy nie chcesz, żeby wataha Rimeveil stała się silniejsza? Nie pamiętasz, jak dotkliwe były nasze straty w wielkiej bitwie przeciwko wampirom siedem lat temu? Matka Zarka, nasza Luna... Rozmowa zapadła w napiętą ciszę. Mocniej zacisnęłam dłonie na kocu, a wspomnienie wojny z wampirami obudziło obrazy, które wszyscy staraliśmy się pogrzebać. Zginęło tak wielu członków watahy, w tym matka Zarka, która poświęciła się, by uratować kilka szczeniąt, w tym mnie i Kaelena. Nagle poczułam wstyd z powodu moich łez, jakby mój ból był w jakiś sposób egoistyczny w obliczu tego, co wycierpiała nasza wataha. Czy zachowywałam się dziecinnie, czując się tak zdradzona? Czy zawodziłam całą watahę, nie przyjmując odrzucenia Zarka z cichą godnością? — Elaro? — Głos Zarka dobiegający cicho zza drzwi wyrwał mnie z myśli. Zatrzasnęłam drzwi z całej siły. Opierając się o nie plecami, powoli osunęłam się na podłogę. Usłyszałam, jak ciężko wzdycha, a potem dźwięk oddalających się kroków. Leżąc tak w ciemności i wpatrując się w sufit, myślałam o wyborach na Króla Alfę. Co cztery lata Alfy z około pięćdziesięciu watah w całej Ameryce Północnej walczyły o ten tytuł. Zaledwie trzy miesiące temu koronowano nowego Króla Alfę. Król Alfa dbał o interesy swojej watahy i stad sprzymierzonych, ustanawiając politykę, która im sprzyjała. Każda wataha chciała, aby to ich Alfa piastował to stanowisko, co wymagało nie tylko zdobycia głosów, ale także udowodnienia nadrzędnej siły. Potężna żeńska Luna mogła wzmocnić zdolności bojowe Alfy. Rozumiałam znaczenie wyborów na Króla Alfę. Nie potrafiłam tylko zrozumieć, dlaczego Zarek musiał mnie publicznie upokorzyć. Jutro wszyscy będą mnie traktować jak nieudacznika, jak żart. Myśl o zmierzeniu się z watahą — o zobaczeniu triumfującej twarzy Vespery, o znoszeniu litościwych spojrzeń i szeptanych komentarzy — sprawiała, że robiło mi się niedobrze. W mojej głowie przemknęła myśl — może po prostu powinnam się stąd wynieść.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4: Tragedia sprzed siedmiu lat – Zemsta jego srebrnej partnerki | Czytaj powieści online na beletrystyka