POV Elary
Sen nie nadchodził; leżałam w namiocie, wpatrując się w płócienny sufit rozświetlony blaskiem księżyca. Chłodne, pustynne nocne powietrze przenikało przez materiał, wywołując gęsią skórkę na moich odsłoniętych ramionach.
W chwili gdy w końcu zaczęłam zapadać w drzemkę, ledwo słyszalny dźwięk przywrócił mnie do pełnej czujności – był to szept zamka błyskawicznego ostrożnie rozsuwanego u w
















