POV Vandera
Silnik ryczał, gdy Jett wyciskał z naszego pojazdu siódme poty, a igła prędkościomierza niebezpiecznie zbliżała się do czerwonego pola. Pustynny krajobraz rozmywał się za oknami; kaktusy i formacje skalne zlewały się w nieokreślone cienie w blasku księżyca.
– Jesteś pewien, że pamiętasz drogę? – zapytał Jett, nie odrywając wzroku od jezdni, gdy pokonywał ostry zakręt.
– Skręć w nieozna
















