– Nie mam rodziny. Przestałeś być moim ojcem pięć lat temu. – Rania uniosła głowę, powstrzymując łzy. – Jestem służącą w tym domu od lat, a ciebie to nawet nie obchodzi. Nie ma znaczenia, czy teraz oficjalnie zrobicie ze mnie służącą. Jestem nią od dawna.
Alaric wpatrywał się w córkę, ale nic nie powiedział. Wiedział, że Clara i Killian zwykli jej dokuczać, ale Rania była zbyt wrażliwa, dorastając bez rodzeństwa.
Jego córka brała żarty przybranego rodzeństwa zbyt poważnie, podczas gdy Killian i Clara chcieli tylko, żeby trochę wyluzowała.
– Przestań sprawiać kłopoty, Rania. To, co zrobiłaś zeszłej nocy, prawie doprowadziło do konfliktu między dwiema watahami. – Alaric usiadł za biurkiem, splatając palce, jakby nad czymś głęboko rozmyślał. – Alfa jest teraz wściekły, porozmawiam z nim ponownie później, gdy ochłonie.
Ranię to nie obchodziło. – Czy mogę wrócić do swojego pokoju? – Była zmęczona. Nie jadła nic od zeszłej nocy, a gdy spojrzała na zegar, był już wieczór. Nic dziwnego, że była bardzo głodna.
– Spakuj swoje rzeczy. Od jutra przeprowadzasz się do domu watahy, by tam pracować.
Rania powlekła swoje zmęczone ciało z powrotem do sypialni i padła na łóżko. Nawet nie zmieniła mokrych ubrań. Do północy, kiedy skończy osiemnaście lat i otrzyma swojego wilka, zostało pięć godzin, ale ona zamiast tego płonęła w gorączce.
Następnego dnia wciąż miała gorączkę, gdy pakowała swoje rzeczy. Ktoś musiał przynieść plecak, który zostawiła, ale był rozerwany i nie nadawał się do użytku; dlatego wzięła inny.
Rania urodziła się około ósmej rano, więc zgodnie z normą nie otrzyma wilka przed tą godziną. Zazwyczaj inni świętowaliby ten moment, jako że był to ogromny kamień milowy dla zmiennokształtnego, ale oto była Rania; nikt nawet nie pamiętał o jej urodzinach.
– Wszystkiego najlepszego dla mnie – powiedziała do siebie Rania, zarzucając plecak na ramię i idąc w stronę drzwi.
Nie chciała, żeby ktokolwiek na nią krzyczał, by wyniosła się z domu, więc wstała bardzo wcześnie i zameldowała się w domu watahy, gdy tylko zobaczyła gammę.
– Powinnaś być mądrzejsza, zamiast uciekać i sprawiać kłopoty naszej watasze – powiedział gamma Derek z westchnieniem. Pokazał Ranii jej sypialnię w kwaterach omeg i zostawił ją samą.
Pokój był bardzo mały. Łóżko pod jedną ścianą, szafka pod drugą, a okno było małe i zablokowane ryglem, więc nie mogła go otworzyć.
Rania postawiła plecak na podłodze i usiadła na twardym łóżku. Kręciło jej się w głowie; gorączka mogła się pogorszyć, jeśli nie weźmie lekarstwa.
Miała zamiar udać się do uzdrowiciela, gdy ktoś wszedł do sypialni.
– Kosztowałaś nas mnóstwo pieniędzy – warknął Caden. Jego ojciec otrzymał zeszłej nocy telefon od alfy Xadena z watahy Krwawego Wilka, który nie był zadowolony z wtargnięcia. Zgodzili się spotkać tego popołudnia i alfa Xaden miał przybyć osobiście.
– Powinniście byli pozwolić mi opuścić watahę. – Rania spojrzała wilkiem na Cadena, ale straciła rezon, bo poczuła, że pokój wiruje.
– I pozwolić ci uzyskać wolność, której pragniesz? – Caden prychnął. – Nie będę dla ciebie wspaniałomyślny, Rania. Kosztowałaś mnie utratę mojej towarzyszki, więc zostaniesz w tej watasze, by odpokutować za swój błąd.
– Zostaw mnie w spokoju! – krzyknęła na niego Rania, ale jej głos był chrapliwy.
Zamiast tego Caden pokonał dystans w pokoju w zaledwie dwóch krokach i chwycił ją za szyję. Jego palce zacisnęły się mocno na jej krtani; mógłby ją zmiażdżyć, gdyby chciał. Jednocześnie jednak poczuł, jak jej ciało płonie.
– Uważaj na ton, kiedy do mnie mówisz – warknął wściekle i popchnął Ranię na łóżko. – Szkoda, że jesteś wciąż bardzo młoda. – Obniżył twarz i pocałował ją w szyję, co sprawiło, że Rania zesztywniała z obrzydzenia. – Mogę zadowolić się tobą jako zastępstwem twojej siostry.
– Nie... – Rania zachlipała, gdy ręka Cadena dotknęła jej wewnętrznej strony uda. Chciała go odkopnąć, ale był zbyt silny. – Zostaw mnie w spokoju.
– Wkrótce, Rania. Wkrótce. – To była obietnica. Caden nie zostawi jej w spokoju. – Gdy tylko osiągniesz pełnoletność, złamię cię jeszcze bardziej.
Dobrze, że nie wiedział, iż dzisiaj Rania osiągnęła wiek dojrzałości i miała otrzymać swojego wilka. Miała nadzieję, że znajdzie swojego przeznaczonego, kogoś, kto zabierze ją z tego piekielnego miejsca.
– Będziesz moją zabawką. – Caden pocałował ją w policzek, po czym wyprostował się, co sprawiło, że Rania odetchnęła z ulgą. – Wkrótce, mała wilczyco.
Po tych słowach Caden opuścił pokój. Gdy jego obecność zniknęła, Rania zwinęła się na łóżku. Zapomniała o szukaniu uzdrowiciela; nie mogła zmusić się do wstania, po czym zapadła w sen.
Rania obudziła się, gdy jej ciało było bardzo gorące, oddychała ciężko. Niebo za oknem pociemniało, co oznaczało, że nadszedł czas. Miała otrzymać swojego wilka.
Pierwsza przemiana bywa trudna. W takim przypadku powinien asystować dorosły wilk, ale ona nie miała tego luksusu, co oznaczało, że Rania musiała przejść przez cały ten bolesny proces sama.
Ale nie mogła i nagle uderzył w nią ten słodki zapach.
Przeznaczony!
Ten zapach był bardzo silny. Nie potrafiła nad sobą zapanować, gdy wstała z łóżka i zaczęła gorączkowo szukać źródła zapachu, jednocześnie próbując zrozumieć, jak po raz pierwszy się przemienić.
Stopy zaprowadziły ją do gabinetu alfy i wbrew zdrowemu rozsądkowi szarpnęła za klamkę, otwierając drzwi.
Jej przeznaczony był w środku!
















