– Ja... nic nie robiłam... – wydukała Rania. Musiała się uspokoić, bo wyglądała na winną, ale było to niezwykle trudne, gdy Maximus patrzył na nią z góry.
Był wściekły, to było oczywiste. Ale wiedziała, że im więcej mówi, jąkając się w ten sposób, tym bardziej brzmi niewiarygodnie.
Jednak musiała mu wyjaśnić.
– Rozmawialiśmy... tylko rozmawialiśmy... był dla mnie miły.
– Miły? – prychnął Maximus,
















